Zmożony chorobą siedzę w domu i zastanawiam się nad tym, co przyniesie czas...
Czy radość,
Czy smutek,
Czy gniew,
Czy żal,
Czy cokolwiek innego...
A w tym wszystkim najbardziej dobijające jest to, że dowiem się o tym w tym samym momencie, kiedy się pojawi... Że ten świat musi być aż tak skomplikowany...
Jutro, jeśli pogoda się poprawi, może nareszcie opuszczę legowisko i ruszę na spotkanie przyjaciół. x3 Miło by było znowu ujrzeć całą tą wesołą ferajnę, a najbardziej Anguę ;*
„Tak właśnie mija nas.... tak właśnie mija nas czas...”
Modlitwa dnia wczorajszego czy też przed – gubię rachubę czasu w murach mojego więzienia – nie poszła na marne. Ledwo skończyłem modlitwę i prośby, a zza chmur wyszło gorące słońce i zaczęło roztapiać denerwujący mnie już śnieg. Dzięki Ci o Pelorze...
- O Najjaśniejszy! Spraw, aby ten porąbany śnieg, który ośmielił się spaść nie w porę został stopiony i wyparował przed Twym obliczem! Proszę, aby...
Daj se spokój... przecież ON cię nie słucha... nie jesteś lepszy niż wszyscy inni!
- ...niedowiarkowie zostali ukarani i nawróceni....
Aaaaa! Coś mnie capnęło! Bartek! Shakal! Roland! Francis! Beeniro! Rastlin! Caramon! Bezimienny! Pomóżcie mi!
- ...i ogłuszeni, a ja z góry dziękuję...
Ratunkuuu! Coś do mnie leci!... ... ... To cegła!!!
- ...Amen
... ... ... ... ... ... ... ... ... ...
Kocham to życie! xD
Pozdrawiam Was, Kochani ;*
PS.: Wierzę w Was, Przyjaciół i Miłość Prawdziwą... x3
Nastrój:
tagi:
„To moja droga z piekła do piekła zwolna zapada nade mną mrok...”
Czy życie lubi samo sobie się utrudniać czy mi się tylko wydaje? Raz jest dobrze, innym razem źle. Jak facet z parasolem w cyrku chodzący po linie. Kiwa się raz na jedną, raz na drugą stronę... ale nie zapominajmy, że parasol trzyma cały czas w jednej ręce... Człowiek – to my. Lina to granica między szczęściem a pechem. Parasol to nasze chęci i nasz siła woli. To ona pomaga nam nie upaść, ale dojść do celu – na drugi koniec liny...
Śnieg... tak długo wyczekiwany. Kiedy nadszedł – niechciany. Rozdrażnił mnie swoją obecnością. Za późno, mój drogi... za późno się pojawiłeś.
Jeszcze tylko dwa dni i ferie...
Korzystając z obecności śniegu planuję wypad na polankę. Czas najwyższy. Dano tam nie byłem... A w tamtym miejscu czas staje w miejscu i można wiele przemyśleć. W sumie to wszystko można przemyśleć i w większości spraw podjąć jakąś decyzję.
I dobrze...
Na kółku teatralnym zostałem mianowany reżyserem. Mam stworzyć komedię dla 3 klas naszego LO. Prawdopodobnie będę jednocześnie głównym bohaterem. Z jednej strony fajnie a z drugiej dużo roboty...
Zmagania z siostrzeńcem wyciągnęły ze mnie całą siłę i energię. Kłótnie z tym maluchem to czysta przyjemność, jednak jak zaczyna o coś błagać i nieustannie prosić – a potrafi to robić nawet półgodziny non-stop – to człowiek może mieć dosyć świata.
Już niedługo czeka mnie: Lodowisko, Kręgielnia, Kino, Film i cała masa innych ciekawych rzeczy. Będzie dobrze... Czemu tak uważam? Bo musi być ;D
Pozdrawiam ;*
*Wilczy Książe*
Nastrój:
tagi:
Słowa...
czwartek, 18.stycznia.2007, 17:27
...czyli coś, co mnie czasem dobija. Nie wszystko da się wyrazić słowami. Na zbyt wiele rzeczy, uczuć, myśli na tym świecie nie ma określeń. Albo są. Znają je tylko nieliczni, więc co po nich? Powiesz komuś, że jest ci bardzoprzykowościowosmutnawoaczkolwiekoptymistycznojednakowożpodzielającosmutkowośćTwą? No chyba nie za bardzo...
„...miłość to nie pluszowy miś ani kwiaty, to też nie diabeł rogaty, ani miłość, kiedy jedno płacze a drugie po nim skacze...”
Z jednej strony należy się radować, z drugiej... z drugiej nie mam do tego ani serca ani siły... Ale moża tak powinno być? Inaczej. Tak powinno być! Ale co z tego, kiedy nie potrafię wesprzeć... podnieść na duchu...
„...miłość to żaden film w żadnym kinie ani róże, ani całusy małe duże ale miłość, kiedy jedno spada w dół, drugie ciągnie je ku górze...”
„...nie godny jestem... lecz niech to wyznanie, niech Cię żal mój wzruszy... pociesz mnie przebaczeniem, daruj mi winy, zbrodnie i uświęć Twym wejrzeniem...”
Jak długo można żyć w niewiedzy?
W ubóstwie i uczuć nędzy?
Jak długo będzie trwał tak świat?
Pewnie znowu parę lat...
I wiecie co?
Żadne to zło.
Czym dłużej wytrzymam w tym co wierzę
Tym silniej będę temu oddany.
Dla tego wśród puszystych chmurek leżę
I płaczę...
Nad sobą
Nad światem
Nad Tobą
Mym bratem
Nad sobą
I Tobą
Niebieską Osobą
Wstań na nogi
Spójrz prosto w słońce
I powiedz sobie
To jeszcze nie koniec!
To jeszcze nie koniec...
Kolejna chwila słabości.
Być może uzasadniona, być może nie.
Było mi dzisiaj smutno i źle.
Kto wie co jutro wydarzy się?
Kto wie...
Wiec żegnam się!
Nie jest już tak źle.
Ja... myślę że...
Podołam temu zadaniu co życiem jest zwane...
Mam wybór, ale podołam...
Jutro na 8 do szkoły... znowuuuu... ale piątek. Nareeeszcie!
Z podniesionym ogonem przez życie trzeba iść!
Jak spadający liść
I winogron kiść...
AAA! Rymy się na mnie uwzięły! Muszę kończyć bo nigdy nie skończę ;D
Pozdrawiam ;*
Angua ;* ;* ;* ;* ;*
Nastrój:
tagi:
Dnia wczorajszego roku pańskiego ujrzałem Ją ostatni raz... Po 6 latach rozstania wróciła do mnie. Była przy mnie przez ostatnie 6 miesięcy... a teraz znowu odeszła. Czy słusznie? Czy to wszystko było tego warte? Nie wiem... ale mam wrażenie, że kiedyś znowu do mnie wróci. A ja przyjmę ją z otwartymi ramionami...
Moja pierwsza i ostatnia...
Legendarna...
Dyszka...
* * *
Tylko ci, którzy przeżyli coś podobnego, znają to dziwne uczucie ssania w żołądku... To jak bym po raz kolejny poświęcał cząstkę siebie. Miała czekać na czarną godzinę... doczekała się chwili ze znakiem zapytania, na które powiedziałem „Niech i tak się stanie!”. Czy słusznie? Zobaczymy...
* * *
Byłem na nocnym maratonie Piły wraz z paroma znajomymi: Angułą, Pyrusiem, Biedroneczką, Mefistem, Staśkiem, Homikiem i Ginawem. Muszę przyznać, że to była niezła komedia. Znaczy w niektórych momentach.
* * *
Co raz więcej czasu pozostawiam na rozmyślanie. Co było. Co jest. Co ma się dopiero zdarzyć. I kiedy człowiek tak się zastanawia, napada go myśl – czy wszystko, co teraz robię, robię słusznie? Czy nie powinienem wyciągnąć wniosków z tego co było i nie popełnić tych samych błędów? Tak właśnie zrobić powinienem.
”...krok pierwszy – przyznać się do błędu...
...krok drugi – wyciągnąć wnioski...
...krok trzeci – nie popełnić tego błędu znowu...
...krok czwarty – stać się lepszym człowiekiem...
Nadszedł czas na kolejny trening. Poziom mojej siły woli niebezpiecznie zbliża się do granicy pt.: „Red alert”.
Pozdrawiam ;*
Nastrój:
tagi:
Nadszedł dla mnie dzień próby ciężkiej, albowiem gdy spojrzę za siebie – widzę mrok, zaś gdy spojrzę przed siebie – nie widzę przyszłości. I jak mam żyć? Po co? Do czego dążę, a do czego dojdę? Jaki tak naprawdę jestem? Kto wie...
Spazmatyczny kaszel co chwila sprawia, że upadam na kolana z uczuciem rozrywania płuc. Każdy kaszel, jaki mnie nawiedza, przypomina mi ile wad ma moje ciało... i że jeśli się tym nie zajmę, to za 5... może 10 lat będę wąchał kwiatki od spodu. Ponure myśli nawiedzają człowieka samotnego... cóż – takie życie...
Płomień tańczy na moim parapecie przypominając słowa „z prochu powstałeś i w proch się obrócisz”. Wiatr za oknem wciąż powtarza, że czas tak szybko mija. Siostrzeniec w pokoju krzyczy „Wilk i Zajac!”, sugerując, żeby ktoś włączył mu film... ehh... zaraz wracam...
Jak to jest, że człowieka potrafią dopaść takie ponure myśli. Jak to jest, że człowiek stojąc bez ruchu i wsłuchując się w otoczenie, myśli o sposobach, w jakie można popełnić samobójstwo lub unieszkodliwić kogoś, a żeby nie przeszkadzał w dążeniu do celu...
Jak wiele można stracić?
Jak wiele można mieć?
Jak gorzko można za grzechy zapłacić
I czyją, za swe błędy, trzeba przelać krew?
Ponuro tak w te smutne dni...
W agonii przyjdzie umierać mi...
Ti ri, ti ri, ti ri...
Przyjdzie umierać mi…
Ti ri, ti ri, ti ri...
Umierać mi…
Ti ri, ti ri, ti ri...
Już tylko piątek i na reszcie weekend. Szkoda tylko, że mój wyjazd na ferie jest skreślony. Dzisiaj rozmawiałem o tym z ojcem i matką... nic z tego. 1 Jestem chory, 2 mam zamówioną wizytę u alergologa w środku ferii... cholewa...
Jaki piękny jest ten świat
Z którym jestem za pan brat
Już od paru setek lat
Z nim okrutnym za pan brat...
Jednakże w tym wszystkim jest małe światełko, które mnie prowadzi i daje nadzieję na lepsze jutro...
Dziękuję Agatko...
Dziękuję... ;*
Nastrój:
tagi: