Fałsz, zawiść, płaskosć, mierność, nikczemność, głupota:
oto rafy, o które łódź moja potrąca,
płynąc przez życie mętne i cuchnące błota
pod niebem zachmurzonym, bez gwiazd i bez słońca
Wiem, że błot nie przepłynę - odrzucam precz wiosła
i przymknowszy powieki na dnie łodzi leżę,
nie dbając, kędy by mnie mętna woda niosła,
nie dbając, gdzie i jakie czeka mnie wybrzeże?
Tak płynę ja, zrodzony do czystego morza,
do purpurowych wschodów, zachodów złoconych,
do gwiazd kroci, orkanu, co gna przez przestworza,
do cisz wielkich i sennych i do wysp zielonych.
Tak płynę ja, zrodzony, by słoneczne fale
pruć silnym ruchem ręki leżącej na sterze,
by wiry i wietrzyce roztrącaćzuchwale - -
tak płynę i półmrawo na dnie łodzi leżę...
* * *
...Dlaczego tak często pogrążamy się we własnym życiu? To jest proste: Chcemy żyć. Lecz dlaczego tak często nasze życie jest taka bardzo zagmatwane? Dlaczego, kiedy się oglądamy, widzimy tylko czarne sylwetki - sylwetki osób, które nas nie lubią, nie pomogą czy też poprostu czekają na naszą zgubę. Jest wiele możliwości, od przyciemnianych okularów na nosie do faktycznego stanu rzeczy, poprzez zbyt dalekie lub zbyt bliskie patrzenie...
* * *
Pani Iwińska wzięła mój wiersz "Kocham" i powiedziała, że doda do następnego numeru gazetki. Może do tego czasu zdążę coś napisać. Zobaczy się...
Przez ostatnie trzy dni walczyłem z trojanem, który sprytnie wbił mi się do systemu. Z pełną satysfakcją mogę powiedzieć, że przechytrzyłem drania i nawet się nie obejrzał, a już go na dysku nie było xD ale się narobiłem, nie ma co...
Moje życie się toczy, i nie nażekam. Jest lepiej, niż było niedawno, ale też nie poprawiło się to, co rozwaliło się miesiąc temu. Cóż, trzeba liczyć, że się uda...
Ciągle nie mam pomysłu na książkę... jak na coś wpadniecie to dajcie mi znać na gg. Numer podany w zakładce "...:::Ja:::...".
Śpiewając, tańcząc i marząc kończę tą notę. Nie wiem co pisać i piszę bzdóry. Oby tym razem mój sen był dłóższy niż przez ostatnie miesiące {3 godziny}. Nie wiem co mi jest, ale nie wygląda to najlepiej... Do nastepnej notki ludzie! I nie poddawajcie się, tak jak ja się nie poddaję. Zawsze jest ta nikła nadzieja...
Nastrój:
tagi:
... i dotrzymam słowa tak, na dobry początek notki. "Artur, dobrze wiem, że to czytasz bo chcesz się pośmiać ale nie myśl sobie, że pisząc tą notkę, czy też jakąś następną, będę brał to pod uwagę... x3" No i to by było na tyle. xD
"... Wiał silny, srebrny wiatr. Oboje siedzieli na skraju stromego zbocza patrząc przed siebie. Piękno księżyca, szum liści i śpiewy nielicznych ptaków dopełniały mocy tej pełnej napięcia chwili.
- Max? - zapytała dziewczyna.
- Chym? - mrukną chłopak odwracając głowę w stronę dziewczyny.
- Czy naprawdę musiało się to wszystko skończyć w ten sposób? - jej głos drżał. Nie widziała, czemu to wszystko się zdarzyło. Chłopak objął ją ramieniem i szepną.
- Nie, moja droga. Ale stało się tak i prawdopodobnie tak być powinno. - po tych słowach pocałował dziewczynę w czoło, wstał i zbiegł po zboczu w stronę lasu. - Może kiedyś jeszcze się spotkamy... - rzucił za siebie. Dziewczyna siedziała jeszcze kilka minut, po czym wstała i odeszła w drugą stronę - w stronę miasta. Jedyne, co wskazywało na to, że owe spotkanie rzeczywiście się odbyło, był czerwony różaniec leżący pomiędzy dwoma wgnieceniami w trawie..."
"Srebrny wiatr" - Młody Szakal - 2000r.
PS. Książka uległa zniszczeniu.
* * *
Te dni były nie najgorsze x3 codziennie rano wbijaliśmy się z Arturem do Tomka i graliśmy w Naruto na PS2. No i oczywiście nie obyło by się bez gry w LF2 na komputerze. xD Taak... to mi się podobało. Wczoraj wygrane u ojca kupiłem sobie nowe słuchawki do DiscMan'a MP3 i przy okazji zainwestowałem w kamerkę do kompa x3. Ogólnie rzecz biorąc bawię się przednio ;]
Szukam pomysłu na nową książkę. Stwierdziłem, że opisywanie mojego życia będzie zbyt skomplikowane, żeby ktokolwiek coś z niego zrozumiał, a to może wnerwić czytelników xD Szukam czegoś, co mogło by mi pozwolić się oderwać od mojego życia, które ostatnio stało się tak proste, jak naciągnięty kawałek nitki. Wiem, że w końcu natrafię na ten głupi supeł lub do samego kłębka, ale raz się żyje. Trzeba żyć z tym, co się ma i nie narzekać, bo zawsze może być gorzej. Wiem to z własnego doświadczenia... Wiem tyle, że książka będzie osadzona w świecie fantasy. To pozwoli mi na użycie wyobraźni, która niebezpiecznie kumuluje się w mojej mózgownicy. xD
Zaraz przyjdzie do mnie dwóch kolegów z Mrocznego Bractwa. Dawno nie widziałem jednego z nich, bo przeprowadził się kawałek dalej do niezłej willi. Normalnie oczka w słup ludzie x3
Pozdrawiam wszystkich od Artura, Tom'Ash'a, Dereka, Jakoba, Skrzelusia, Ang, Żółwika, Shii, przez Mroczne Bractwo, znajomych z neta, klasę, Mroczną załogę i Mrocznego Mistrza a kończąc na Jasinie... bądź co bądź też człowiek i to nie najgorszy x3
Nastrój:
tagi:
Spełniłem wszystkie punkty z mojej listy. Przez pół godziny spacerowałem i siedziałem w śniegu śpiewając. Potem strzelnica...
...na której wygrałem dwie CocaCole od ojca i instruktora, bo rozłożyłem ich najcelniejszymi strzałami: najpierw trzy na pięć w sam środek tarczy, potem na "sylwetce" uciąłem gościowi łepek xD ale byli czerwoni... po prostu trzeba było to widzieć...
Siedzę za biurkiem w mojej głowie. Nagle podchodzi umysł i rzuca mi na biurko stertę kartek. Stertę takich samych kartek, a na każdej z nich kilkakrotnie napisane to samo zdanie. Spokojnie otwieram szufladę i wyciągam z niej pamiętnik. Podaje go zaskoczonemu umysłowi który otwiera go na pierwszej stronie i czyta pierwsze zdanie...
"Nie powinno martwić się rzeczami, na które i tak nie ma się wpływu..."
...:::Yoh Asakura:::...
...po czym oddaje pamiętnik i naburmuszony odchodzi. Odkładam na miejsce pamiętnik i w moich oczach ponownie pojawia się blask słońca, powraca uśmiech i pewność siebie. Nie przejmuję się swoim bólem, swoimi zmartwieniami i problemami. Jak człowiek, który poznał tajemnicę świata. Człowiek, który bez względu na sytuację idzie z podniesioną do góry głową. Człowiek który złorzył śluby bogu i samemu sobie. Śluby "nieingerencji". Zmienia się tylko jedna rzecz...
"Nie ma sensu oglądać się za siebie. To tylko spowalnia ucieczkę..."
...:::Ricewind:::...
...Mój krok staje się szybszy i pewniejszy siebie. Jak krok człowieka który wie, czego może oczekiwać od życia. Niestety także, jak człowiek, który wie, na co nie powinien liczyć....
* * *
Jak zwykle sen nie zmorzy moich oczu do późnej godziny porannej. Nie szkodzi, czymś się zajmę. Ostatnio moje sny są... jedno znaczne. Niestety nadal bolą. I dlatego nie zamierzam martwić się już moją "trzeźwością umysłu". Dobrze mi to zrobi.
Jak się zmyję, a nastąpi to już niedługo, będę miał parę godzin na czytanie książki, na ćwiczenia i doskonalenia się czyli czegoś, czego potrzebuje nawet mistrz. Rano trochę pobiegam po dworze, tak na dobry początek dnia. x3 Po śniegu, w ten okropnisty mróz. Zasłużyłem sobie w końcu na odrobinę przyjemności, no nie? xD
Pozdrawiam Was, podrużnicy...
Nastrój:
tagi:
O czym by tu napisać? Sam nie wiem. Ang wóciła, Shii wróciała (najwyraźniej się odkopały xD). Sprzątam pokój i tak sobie myśle: Po jaką *przekleństwo* to wszystko? Jednak to kamikadze-rpg to nie był taki zły pomysł. Nieodwracalny koniec świata i wogóle. Może człowiek odreagować.
Szukam szczęścia dokoła
Co chwila nowa możliwość woła
Zapalam światło i pisze zwrote
Nie dodam teraz, ale dodam potem...
"To zbyt piękne, żeby mogło być prawdziwe
Szczęśliwe zakończenia naogół są tylko w filmie..."
Porządki są... dobre xD Znalazłem właśnie metalową ciężką splówę, lasen na jakieś 300 metrów do snajperki, kolczyk do nosa który kiedyś nosiłem i małą piłkę kauczukową x3 Normalnie śmietanka z przedmiotów "niewinnego chłopczyka". Szukam dalej... srebrna tarcza... radio... pięć tali kart... portwel... w portwelu pięć dych. Zobaczcie no, a tak długo ich szukałem x3... wiatrówka... czego to nie można znaleźć u mine w szufladach... reklamówka pełna baterii... bogowie...
Śpiewam sobie pod nosem. Niedługo zmienie muzyczkę na blogu, bo coś nowego mi wpadło w ucho ;] I tak sobie myśle... jutro, jak by zimno nie było, to nie odpuszczę. Pujdę na ten spacer choćby nie wiem co. Choćby m nie do łóżka przywiązali. Muszę odetchnąć świerzym powietrzem. Olać, że operowany palec boli jak jasny pierun, a na innym robi mi się coś, co boli w równym stopniu. Plan mam taki,,,
1 Spacer
2 Komputer
3 Strzelnica
4 Telewizor
5 Komputer
niekoniecznie w takiej kolejności, jaką podałem xD Jutrzejszy dzień zapowiada się bardzo ciekawie. Oooo tak... Dobra wracam do sprzątania, bo jeszcze sporo mi zostało. Powodzenia, nie dziekuje bo nie musze. Ja mam to co chce...>
Nastrój:
tagi:
Ten dzień dniem najgorszym nie był. Przeziębiłem się lekko, zmienili mi opatrunek na nodze. Z tych ciekawszych to Michael wrócił i "prawie" jest wszystko w porządku. No i tyle.
Kolorowe garnitury
Czarne buty ze skóry
Płaszcz długi i bury
W kapeluszu od kul dzióry...
Lerzą łzy na ziemi
Koło kolorowych krzemieni
Na ścianie tańczących cieni
A ludzie stoją zdziwieni...
Serdecznie zapraszam na www.kamikadze-rpg.mylog.pl - nowe bRPG
Pozdro wszystkim...
Nastrój:
tagi:
No i pięknie. Wczoraj dostałem informacje od Ang, że Michael miał pare dni temu wypadek. No i co ja mogę czuć? Czuję się rozerwanny:
Z jednej strony to rywal - ten, któremu udało się to, czego mi się nie udało. Z drógiej... osoba, z którą mogłem szczerze i powarznie porozmawiać. Ktoś, kto mnie rozumiał. I teraz mimo to, że kiedyś bym tego nie zrobił, błagam wszystkich bogów. Żeby przeżył, żeby nic mu się nie stało. Żeby wrócił w jednym kawałku...
Ta wiadomość trochę popsuła mi wczorajszy dzień. Na szczęście wieczór, a nie poranek. Ale i tak było kiepsko. Moje "niespanie" spotęgowało się i nie mogłem nawet zamknąć oczu, czy też ułożyćsię wygodnie... Było mi strasznie przykro, smutno i wogóle... i nawet do końca nie wiedziałem dla czego. Jazooon... :(
Nosi mnie po pokoju. Nie wiem co zrobić. Jest zbyt wielki ziąb jak na spacer, a tak bardzo chciał bym odreagować. I nie mam jak... mogę tylko wyżywać się przez internet w postaci notek na bRPG, czy grając... czy to moja sprawa? Czy powinienem się tym wszystkim przejmować? Raczej nie... a jednak się przejmuje...
Oby wam się nigdy coś takiego nie przytrafiło...
* * *
Jutro będzie wyrombiście poprostu. Ang i Shii zakopało na działce i nie wiedzą, kiedy wrócą. O Michaelu ni widu, ni słychu. Rano jade na zmianęopatrunku na nodze. Poprostu GeNiAlNiE! Może jakoś po południu się wyrwę na spacer, choć mróz tak daje, że pare chwil powoduje przeziębienie. Ale mówi się trudno. Nie można żyćw ciągłej obawie i nie nalerzy się martwic tym, na co się nie ma wpływu.
Nastrój:
tagi:
Już od rana nic mi się nie chciało. W pierwszym zamiarze miałem pójść rano do Tesco i kupić jeszcze jedną klawiaturę na USB, ale później tak jakoś wyszło że w końcu nie poszedłem. O 13:00 wróciłem do domu i ledwo coś wziąłem do ust, ojciec zawiózł mnie do szpitala do chirurga. Oczywiście mój duży palec u nogi wymagał naprawy - wrastający paznokieć. To była już chyba 6 operacja z tego samego powodu... ehh... mam nadzieje, że ostatnia, bo za każdym razem boli jak jasny gwint. Szczególnie dzisiaj... za mało dali znieczulenia, za luźno zawiązali ucisk i dziwili się, czemu robię się lekko czerwony na twarzy. No cóż, jak by nie patrzeć to powstrzymywanie się przed krzykiem rozrywającym cały szpital nie jest takie proste. Ale genialny Dr. n. med. Bisz wynagrodził mi to swoją gadaniną. A rozmowy były o wszystkim. O jeżdżeniu do syna przyjaciela bo ów ma PS2 xD o tym, że PS3 wyjdzie razem z GTA: London... o tym, że nie może się przestawić, że sekretarka mu robi kawę a nie on sam. xD Mowie wam - fabryka pełna radości x3
No i teraz wróciłem do domu i tak sobie siedzę... Chętnie bym z kimś wyszedł, ale nie wiem z kim - Artur chory, Żółwik ma szlaban, Tom'Ash'a nie kce xD, Ang i Shii wyjechały, Eli nie ma na gg... co ja mam ze sobą zrobić? Pozostaje tylko jedno - czekanie na cud grając w GTA VC :D
"Błądzę" - Młody Szakal
Szeroka droga, wysokie drzewa.
Krokiem za krokiem wciąż idę do nieba.
Słucham szmeru i szumu, maże nieskończenie.
Nie wychodzę z domu. Nie to, że się lenie
Ale sam nie wiem co począć ze sobą.
Ze zdrętwiałą ręką i bolącą nogą.
Z umysłem błądzącym gdzieś na niebie.
Nie widzę siebie. Nie widzę Ciebie...
Pozdrawiam :*
Nastrój:
tagi:
Dzień zapowiadał się tak, że praktycznie cały czas byłem poza domem. No i faktycznie tak było. Rano wstaję, idę do Artura, w rezultacie Artur idzie do mnie. Potem wychodzimy i ja pędem biegnę do Gośki robić szkieleta na studniówkę...
...genialnie nam idzie. Żebra są, niektóre kości są, miednica jest, nogi są, kawałek kręgosłupa jest, kawałek rąk... dobrze idzie. Zrobimy reszta, obtoczymy to czymś, pomalujemy, przyczepimy do ściany i wszyscy będą się cieszyć xD...
...później migiem do domu na 14:45 bo ojciec chciał mnie zabrać na strzelnicę...
...no i zabrał. Miałem radochę, bo wygrałem u niego 2litry CocaColi za trafienie w napastnika/tarczę trzema nabojami z rzędu w brzuch... no i jednym w czachę xD Wypiłem gorącą czekoladę i kawę, ale niestety nic nie pomogło. Strasznie chciało mi się spać...
... a potem ze strzelnicy do szpitala, żeby lekarz obejrzał nogę...
...ale ten doktor jest genialny xD ilekroć nie przyjdziemy to opowiada nam historyjki z życia wzięte. Gadał już o komandosach, samochodach, pistoletach... głównie o dziewczynach xD. Dzisiaj było o tym, jak jedna dziewczyna w wieku 23 chyba - mając rodziców w wieku 45 bodajże - wyszła za mąż za 51 latka xD i ta teściowa go spotyka i tak do niego:
- Wiesz co? Mówmy sobie na Ty...
On jest GeNiAlNy! Luuudzieeee... po prostu genialny chirurg rozśmieszacz xD...
...no i do domu. Usiadłem przed kompem, odpaliłem GTA VC i po wykonaniu misji zacięła mi się gra i tyle się nagrałem. Potem gadałem z Tuśką o wyjeździe na zawody... ta to ma przygody xD ... no i o 22:30 przystąpiłem do pisania notki. No i to tyle by było z mojego życia.
No, mogę jeszcze powiedzieć że miałem genialny półsen w którym mógł bym trwać przez wieki. Bogowie, żeby to tak stało się kiedyś rzeczywistością... ehh, marzenia...
Pozdrawiam Was Wszystkich szczególnie Ang której nie ma, Elę, która jest, Tuśkę, która już wróciła, Issaca, który wylądował za granicą, Gośkę, która jest, Mrocznego Mistrza, który jest zawsze duchem xD ... no i resztę. Narka :*
P.S. do Mrocznego Mistrza: Trzymam za Mistrza kciuki. Wiem, że się uda. Niskie ukłony w stronę Mistrzowskiej sywetki xD
Nastrój:
tagi:
Ferie
sobota, 14.stycznia.2006, 11:35
No i nadeszło to, na co tak czekałem... Ang wyjerzdza, ale wiem, że wróci i napewno cała i zdrowa. Ja na całe ferie zostanę w Warszawie. Może nadrobie stracony czas z kolegami, koleżankami których dawniście nie widziałem. Mam nadzieję nakręcić choć jeden film i choć brakuje nam rysownika, to jakoś sobie poradzimy...
"Róża" - Młody Szakal
"Miłość jest niczym piękna róża
Lecz Twoja próżność zaczyna mnie wkurzać.
Jeśli nie pokochasz szczerze i z oddaniem
To płatki opadną a kolec zostanie..."
Jestem pewny, że większość ferji spędzę poza domem, a dokładniej samotnie... Muszę pobyć trochę w samotności, pomyśleć,rozważyć to i owo. Pewnie nie wyciągnę żadnych nowych wniosków, przybędzie tylko parę błachych postanowień, ale warto próbować. Może wyjdę na prostą...
Zrobiłem sobie psychotest. Stary, ale nie pamiętałem co w nim było, więc zrobiłem i... wyszła prawda.
1. 23
2. 14
3. Angaste (nie trzeba mówić =*)
4. Isaac (najlepsiejszy przyjaciel)
5. Basia (siostra przyrodnia)
6. Ela (przyjaciółka x3)
7. Marta (kochana siostrzyczka "*'*")
8. Ne Me Quitte Pas - Sting
9. Do What I Say - ClawFinger
10. Biały Wilk - Młody Szakal
11. I Believe I Can Fly - R. Kelly
http://marekk.republika.pl/ciekawe/zabawa_psychotest.htm.html - sami sobie zróbcie a później możecie sprawdzić sobie odpowiedzi. (^'^)
13:00
Ang wyjechała. Minąłem Ją przypadkiem jak jechała z Shii samochodem. Byłem na spacerze i śpiewałem sobie jak zwykle. xD Dotarłem pod domek kolegi i chciałem odebrać moje płyty od niego, ale nie było go w domu. Mówi się trudno...
Wojownik światła potrzebuje miłości...
Zdałem sobie sprawę, że nigdy w pełni nie zostanę wojownikiem światła...
...bo wie, że bez miłości jest niczym...
...bo nie potrafię bezlitośnie wymierzać kary tym, którzy okazali się zdrajcami wobec mnie. I wątpię, żebym był w stanie kiedykolwiek wymierzyć taką karę...
Jeszcze wiele lat przed nami. Zobaczymy jak to będzie...
Jestem gotów do poświęceń w imię dobra, ale nie mogę patrzeć bez litośnie na osoby, które czyniły zło... które mogą w przyszłości zmienić się na dobre... poprostu nie potrafię.
Zostawiam za sobą wszystko na te swa tygodnie: zmartwienia, udręki, świat... muszę odpocząć od tego biegu za osobą, którą gonię. Braknie mi sił fizycznych, ale w duszy ciągle rzażą się węgielki w piecu. Ciągle mam siłę woli. Spróbuję inaczej. Spróbuję usiąść i pomyśleć. Może tak będzie lepiej, niż bezustanna gonitwa. Ale wszystko zacznę po feriach. Teraz chcę odpocząć... od wszystkiego...
Niech mój bóg będzie z Wami... Wróćcie cało z "zimowej przerwy"...
Nastrój:
tagi:
Śpiewam... cały dzień dzisiaj śpiewam. Na kółku śpiewałem... w samochodzie śpiewałem... na spacerze śpiewałem... Przestałem się wstydzić własnego śpiewu i dobrze mi z tym xD
Zamierzam założyć jakiegoś nowego błoga, na którym będę pisał książkę/opowiadanie... zobaczymy, co wyjdzie xP Narazie adresu stronki nie podam, bo mi się html rozwalił i nie kce, żebyście to oglądali.
W drodze na kółko do łba trafił mi atom myśli:
Przestaje się przejmować życiem! Czas, aby życie zaczęło przejmować się mną...
No i dobra! Mam dość patrzenia pod nogi i ostrożnych kroków! Czas na ostrą jazdę bez trzymanki! Na bieg, rzekł bym nawet sprint z głową podniesioną wysoko do góry. Jeśli zaliczę glebę, trudno. Podniosę się i będę biegł dalej. Bo wiem, że to jedyny sposób, żeby się wyrwać powolnej naturze tego świata.
"Ne Me Quitte Pas..."
Przy tej piosence Sting'a mimowolnie ciekną mi łzy. Nie znałem sensu, nie znałem znaczenia słów. Nie uczę się francuskiego... A mimo to wiedziałem, czego to się tyczy. Wyczułem sens... i jak później się okazało dzięki mojemu koledze, sensem trafiłem centralnie w piosenkę...
"Nie opuszczaj mnie..."
Mmmm... po prostu się przy niej rozpuszczam. Jak tak dalej pójdzie to będę cierpiał na odwodnienie organizmu x3 a słowa zapadają mi się głęboko w pamięć jak nic do tąd... Mimo, że mnie prześladuje, uwielbiam ją...
"Nie zamierzam uciekać przed życiem. Stawie mu czoła i niech choć ten jeden jedyny raz zda sobie sprawę, że nie zawsze bedzie górą. Nie zawsze pomoże mu los, nie zawsze stanie w jego obronie sprawiedliwość. Niech ujrzy i poczuje ten ból, który w sobie noszę..."
Ostatnio zauważyłem, że nie sprawia mi problemu bycie dla kogoś przyjacielem nawet jeśli ta osoba o tym nie wie, wie i nie chce nim być, wie i wie, że nigdy nim nie będzie dla mnie itp itd. A mimo tego wszystkiego mam tylu przyjaciół, że można ich policzyć na lewej ręce ślepego rzeźnika. Po prostu... mam w sobie nadmiar serca. Chęć udzielania pomocy innym. I w ogóle... I praktycznie nikt mnie nie potrafi zrozumieć. Ci nieliczni, którzy zrozumieli, którzy pojęli moją dolę - dziękuję Wam. Dziękuję z całego serca. Bez Was dawno przepadł bym w zapomnienie. Był bym tym, czym miałem być w początkowym zamyśle stwórcy - nic nieznaczącym cieniem dobra, któremu nikt nie podaje ręki, by mogło się ujawnić. Wy podaliście mi rękę. Dziękuję...
Jutro o 13:20 kończę lekcje. Odniosę plecak do domu i.. sam nie wiem. Może wybiorę się na spacer. Chętnie bym się spotkał z Isaac'iem, ale wyjechał za granicę i wróci dopiero za miesiąc. Spotkał bym się z Ang, ale to nikłe marzenie... spotkał bym się z Elą, ale ma inne plany na ostatni dzień szkoły...
Może zajrzę o Mrocznego Bractwa? To nie jest wcale taki głupi pomysł... w końcu musimy te filmy nakręcić, ale to i tak całe ferie będą...
...
Na bogów! Zupełnie zapomniałem! Miała dzisiaj do mnie Gośka przyjść! Naaa... czasami się nienawidzę za swoją sklerozę ==' No ale dobra, są przecie ferie, nie? Całe będę siedział w Wawie, więc będzie dużo czasu na spotkanie z Gosią, kręcenie filmów, pisanie notek na bRPG i moje samotne spacery nieodwołalnie połączone z medytacją i śpiewaniem tak głośno, ile fabryka dała. x3 Taak... zostanę aktorzyną-piosenkarzem który będzie dorabiał na boku jako pisarz różnych różności. xD Kocham to życie...
Ostatnio miałem zabawę, bo ujrzałem przeszłość, znowu... Widziałem ją przez dobrą minutę stojąc jak wryty i przegladając taśmę przyszłości. A potem nagle wszystko znikło, a ja zapomniałem co tam było. Co gorsza wiem, że było to coś ważnego... A może i dobrze, że nie pamiętam. Postanowiłem nie wtrącać się w sprawy świata cokolwiek to by nie było... ale wiem, że jeśli by się to tyczyło paru osób, które... no nie ważne, i było by to coś złego, to wątpię, żeby cokolwiek mnie powstrzymało. Jaka by to nie była cena, zapłacił bym ją...
Kocham - Młody Szakal
Kocham tańczyć, kocham śpiewać.
Kocham skakać, kocham jechać.
Kocham marzyć, śnić to wszystko,
że wciąż obok jesteś, blisko.
Kocham słowem miłość wyznać.
Kocham zasnąć, kocham przyznać.
Kocham kochać, być przy Tobie.
Ty wciąż jesteś w mojej głowie.
Kocham snuć się, kocham patrzeć.
Kocham oddać, kocham zatrzeć
ślady dawnych waśni świata.
Kochać wciąż na nowo lata.
Kocham mocno jak nikt nigdy.
Kocham szczerze i przenigdy
nie opuszczę Cię w potrzebie.
Ja po prostu kocham Ciebie.
Naaa... od razu ulżyło mojemu łepkowi ^^ nie ma to jak bezprecedensowe natchnienie. No, to by było na tyle... Plan na jutro:
1 Szkoła
2 Dom
3 Spacer
4 Spacer
5 Spacer
6 Wieczorkiem dom...
No to narazie! Pozdrawiam wszystkich czytających i tych tylko wbijających xD
Nastrój:
tagi:
Tak jak biały wilk.
Co noc wyję wśród drzew.
Marzenia koją ból.
Na ziemi moja krew...
Tak jak biały wilk.
Co świt wyję wśród skał.
Słońce grzeje mnie.
A ciało pełne strzał...
Marzeniami krążę wokół nas.
Gdy myśliwy bierze łuk, nadszedł czas
Aby skończyć to co zaczął świat.
Myśliwy wtedy to już nie jest kat.
Tak jak biały wilk.
Co noc wyję wśród drzew.
Marzenia koją ból.
Na ziemi moja krew...
Tak jak biały wilk.
Co świt wyję wśród skał.
Słońce grzeje mnie.
A ciało pełne strzał...
Gdy wypuszcza cięciwę i słyszę świst
Myślami wciąż obok mnie jesteś Ty.
Strzała wbija się w ciało, celnie jak nic.
Oczy zamykam, cały świat już znikł.
Tak jak biały wilk.
Co noc wyję wśród drzew.
Marzenia koją ból.
Na ziemi moja krew...
Tak jak biały wilk.
Co świt wyję wśród skał.
Słońce grzeje mnie.
A ciało pełne strzał...
Pod zamkniętą powieką mam wciąż obraz Twój.
Wciąż słyszę Twój głos i szaty Twej szum.
I choć kończę swój żywot właśnie dziś.
Kochałem Cię i kochać będę jak nikt.
Tak jak biały wilk.
Co noc wyję wśród drzew.
Marzenia koją ból.
Na ziemi moja krew...
Tak jak biały wilk.
Co świt wyję wśród skał.
Słońce grzeje mnie.
A ciało pełne strzał...
"Biały Wilk" by Młody Szakal
Examin z matmy poszedł mi chyba gorzej niż human... ==' Ile ja muszę się nacierpieć, zanim się to wszystko skończy, zanim wszystko będzie jasne, nie będzie tajemnic... i podadzą te głupie odpowiedzi =='
Mówi się trudno... dopiero teraz zobaczyłem, jak mało umiem... albo jak bardzo trudny był test xP ale niestety chyba to pierwsze. Czas przyłożyć się do nauki!, powiecie. Ale jak się przyłożyć do nauki, kiedy śnie można się na niczym skupić? Jak spamiętać wszystko, skoro nie pamięta się nic? Jak żyć, kiedy zapomina się, jaki jest jego sens? Nie wiem... ale mimo to żyję, bo poddaję się jego powolnemu rytmowi, który, chodź raz po raz zanika lub przyspiesza gwałtownie, potrafi doprowadzić mnie do końca. Rytmowi, który bezustannie przypomina mi sens mojego życia...
"Zamykam oczy i znów pogrążam się we śnie, gdzie obok mnie wciąż leżysz Ty... lecz niestety wiem - to tylko sen..."
Na 15:10 znowu wbije do szkoły i nie wiem o której wrócę... Pewnie 17:00 albo coś koło tego... no i dobra. Korzystam z każdej sposobności, żeby wyrwać się z domu... nie potrafię tak trwać, patrząc się w monitor... Dom nie jest najlepszym miejscem do przemyśleń, o nie. Lepiej się myśli na świeżym powietrzu...
"Jeśli dasz mi tę moc, w kąt odrzucę lęk..."
Co tu dużo pisać... Kocham Cię, Ang... Mrata... xD No, od razu mi ulżyło x3 Miłego dnia wszystkiiiiim!
Nastrój:
tagi:
Gdy tylko się obudziłem, choć nie chciało mi się wstawać, wstałem. I nie wiem po kiego, bo byłem strasznie rozkojarzony przez cały czas... ale wstałem, ubrałem się i wyszedłem do budy. W szatni spotkałem już prawie całą klasę, zmieniłem buty i poczłapałem do sali. O 9:02 zaczęliśmy pisać... jeszcze wtedy byłem rozkojarzony, jakby w innym świecie... co ja gadam! Do tej pory nie mogę skupić myśli... Dziękuję bogom, że to tylko był test próbny... gdyby był już końcowy, pewnie miał bym problemy z dostaniem się do jakiegokolwiek liceum. Testowe nie sprawiło mi większych kłopotów, ale kiedy zaczęło chodzić o informacje od siebie... nahh... Najwięcej problemu sprawił mi list na jedną podaniowego. Normalnie nigdy nie miałem problemu z pracami pisemnymi na lekcji, czy w domu - zawsze 5, ale dzisiaj ledwo co napisałem, i jeszcze miałem problemy. Zadanie było mniej więcej takie:
"Napisz list do prezydenta miasta z propozycją nadania ulicy imienia jakiejś ważne historycznie lub literacko postaci. Pamiętaj, aby przestrzegać odpowiednich punktów z prawa." Nic mi do łba nie przychodziło przez pół godziny, po czym łamiąc przynajmniej dwa punkty prawa wytyczyłem Stephen'a King'a... i napisałem tą jedną podaniowego... ja się zastrzelę chyba...
Oprócz tego jest... w miarę. Praktycznie nie kontaktuję, bo nocki dwie zarwałem, a postanowiłem nie pić już kawy. Chyba przyjdzie pola zainwestować w IGAcolę x3... zieeew... No dobra, czas się zwijać. O 14:20 zaczynają mi się zajęcia i jak dobrze pójdzie, to wrócę około 17:00... a jak nie to 18:20.
Spytacie się czy kocham szkołę. Nie, bo kocham kogo innego xD a tak to lubię spędzać tam czas, no bo co... w domu sama nauka, a tam mogę pomóc nauczycielom, posiedzieć, pomyśleć, pogadać, jak jakiegoś kolegę lub koleżankę się złapie... zieew... zara usnę =='
Moje życie dotychczas - rozdział bez znaczenia. Napisał bym list do Ciebie...
Tak jak ja masz w sobie najgorszego wroga. Wyrywasz się uściskom ziemi dotknąć twarzy Boga.
Potykasz się w swoim sztucznym raju. Wiem jak to jest...
16:20
jako jedyny z uczniów przylazłem do szkoły i nauczyciele powiedzieli, że mogę sobie dzisiaj darować zajęcia dodatkowe... Czasami myślę, że nie wyrobie... ehh... mówi się trudno. Idę na dworek sięprzespacerkować trochę...
Nastrój:
tagi:
Jestem smutny... i nawet nie wiem dlaczego. Boli mnie to, co najważniejsze - dusza, serce... i nawet nie mam pojęcia dlaczego. Co chwila spoglądam na biurko umysłu i nie widzę na nim nic, co mogło by wprawić mnie w ten smutek... tylko jedna kartka dotycząca tego samego, od kiedy Ją poznałem, ale nie przynosi mi to ani trochę smutku... W swoim życiu zawsze miałem coś, czego mogłem się złapać - czegoś, co dawało mi sens tego życia, a teraz... na biurku leży tylko zaległy kurz i ta pojedyncza karta. A jednak żyję dalej... mimo tego sensu przed sobą, w swoim umyśle, mam wrażenie, że jednak jest to sens znacznie mocniejszy, potężniejszy, większy i zarazem bardziej ukryty niż cała reszta do tych czas razem wzięta. To coś, co kiedyś leżało na moim biurku, nie zniknęło, ale zapadło się w pamięć...
Nie mam humoru, dobry nastrój ulotnił się wraz z czasem. Co chwila próbuję wymyślić coś... cokolwiek, co potrafiło by mnie z tego wyrwać. Ale jak bym się nie sterał, nie udaje mi się... Mam problem ludzie... Mam spory problem...
Nie mogę się skupić praktycznie na niczym. Próbowałem się uczyć, ale coś mi nie szło. Wszystko co pamiętałem ulotniło się wraz z nastrojem. W dodatku musze zrobić z Gośką szkieleta na studniówkę, kupić garnitur i takie tam duperele... wtorek środa są próbne examiny i rodzice znowu mnie piłują... Naaaach... Bogowie dajcie mi siłę...
Ja za niebiańskim wciąż idę przykładem - czy w nieszczęściu, czy w niedoli...
20:00:54
Nie wiem co pisać. Skończyły mi się pomysły i co raz bardziej nie wiem, co robić. Wsłuchany w szum komputera myślę o niczym... Albo jestem strasznie zmęczony, albo strasznie zszokowany... albo i jedno, i drugie... Zaraz pójdę spać... i albo po raz pierwszy prześpię więcej niż 3h, albo w ogóle spać nie będę... się zobaczy... może uda mi się wywołać "Sen mocy"... się okaże, a narazie musze odreagować... KTOŚ mnie ostro piłuje...
Nastrój:
tagi:
Dzień jak co dzień... No, prawie...
Zaczęła się historia. Pani Markiewicz jak zwykle gadała do rzeczy, bardzo interesująco, ale niestety nie mogłem jej pojąć. Zresztą Tuśka, która siedziała koło mnie też, co dawało mi fulll satyswakcji bo jak ona czegoś nie rozumie, to człowiek może sobie odpuścić x3...
Tuśka... dziękuję bogom, że obdarzyli mnie taką przyjaciółką. Wiem, że mogę na niej polegać, zwierzać się jej bez najmniejszych ograniczeń, a ona wie, że daje jej tą samą możliwość... i korzysta z niej. Bez problemu potrafimy się dogadać. Pomagała mi w kłopotach, dawała rozsądne rady na różne tematy... opowiadała tek wiele o swoim życiu i o tych, którzy się do niego "włamali", że przez pewien czas miałem full pamięci zapełnine... ale nie żałuję - przynajmniej jakaś rozrywka xD...
Tak więc kiedy tak siedziałem, wyciągnołem przed siebie Podręcznik Wojownika Światła i zacząłem wertować strony i czytać pojedyncze punkty. Kilka dni temu stwierdziłem, że zdałem i jestem w stanie postępować zgodnie z kodeksem... wbrew pozorom daje wiele możliwości...
Tak więc po paru minutach odłorzyłem książkę i zacząłem się zastanawiać, jak postępuję i dlaczego w mniejszości przypadków źle... no i wydedukowałem takie zdanie, którego prawda zatkała i mnie... mianowicie:
"Zbyt wielką wagę przykładam do przeszłości i do mażeń, a zbyt mało do teraźniejszości i do tego, żeby zapobiegać dalszym błędom..."
i to mnie dobiło... pewnie dlatego, że taka jest prawda. No a skoro już wiem, na czym polegał mój błąd znacznie łatwiej będzie mi się poprawić. To jest tak, jak bym spojrzał w lustro własnej duszy, spojrzał ponownie w przeszłość i zorientował się, że kiedy za każdym razem to robie, mam twarz przyklejoną do lustra a z oczu lecą rzewne łzy Bogowie... prawda czasem wydaje się tak okrutna, że człowiek popada w rozpacz... a ja miałem to już za sobą, przez co było o wiele łatwiej ;D No i dobra...
Nastrój:
tagi:
Wczorajszy i dzisiejszy dzień były chyba w ównym stopniu... dziwne. Przeszyły mnie w nie wszystkie chyba możliwe uczucia, jakie poznał świat... Ból i ukojenie, miłość i nienawiść, smutek i radość i cała masa innych. Wczorajszego wieczoru czułem się dość skomplikowanie. Pogadałem sobie trochę z Michaelem na gg, która to rozmowa była... dość nietypowa, ale cóż. Za mało znam jeszcze świat...
Później przebrałem się i wlazłem do łóżka, po czym czytałem sobie "Bogowie, honor, Ankh-Morpork" i śmiałem się do łez. W międzyczasie dostałem SMS od Ang (...Angua...), co rozpoczęło naprawdę ciekawą konwersację (Ang... naprawde musimy zacząć to spisywać xD był by niezły bestceler...). Kiedy czytałem SMS'y i odpisywałem zachowywałem nadzwyczajną powagę i skupienie... po czym wracałem do lektury i raz po raz mój pokój wypełniał radosny śmiech. Niaaa...
W każdym razie dzień dzisiejszy był także w miarę ciekawy. Do 18:00 siedziałem w szkole i: czytałem wcześniej wspomnianą książkę, uczyłem się, pomagałem pani Kiepurze rozwieszać prace na korytarzu, śpiewałem, tańczyłem (o ile można było to tańcem nazwać... bardziej przypominało to upłynnienie ruchów z układów z karate i przekształcenie ich w miarę sensownie...), układałem wiersze, ale kartka mi gdzieś wsiąkła... ==' ... w każdym razie zaczynam nowe życie. Wszystko od nowa - znajomości, sposoby myślenia, podejście do życia. Zapominam krzywdy, pamiętam zasługi. Przestaję być natrętny, mroczny, wtrącać się w sprawy, które mnie nie dotyczą... i otaczam się grubszą warstwą tajemnicy bo zaczynam głupio się czuć mając wszystko na wierzchu. Zapomnijcie o tym, kim byłem, bo zrodziłem się na nowo... i mam nadzieję, że tym razem wyrosnę na lepszego człowieka. Na takiego, któremu nikt nie będzie miał nic do zarzucenia.
...
Bogowie... co ja gadam... dojście do ideału zajmie mi więcej czasu niż mam czasu na życie...
...
Zaraz... zaraz... ale uczymy się przez całe życie. Na bierząco mogę się zmieniać...
...
"Jeszcze wiele lat przed nami. Zobaczymy jak to będzie..."
Ooooo taaaak... zobaczymy...
"Szukam słów rzeby wyrazić jak bardzo mi przykro za to wszystko, co zrobiłem, a inni czytali to od tyłu... i chyba ich nie znajdę, bo to ponad moc ludzkich słów..." - mam wrażenie że to nie sa moje słowa... mam wrażenie, że to nie ja wypowiedziałem je, a spisałem z wielkeij księgi histori i myśli... ale mam również wrażenie, że pasuje do mnie idealnie...
Kiedy dopadają mnie myśli i świadomość czasu i czynów rozwija swój pamiętnik na biórku mojego umysłu, dostaję szału... Z jednej strony chciał bym zabić, wymazać świadomość przeszłości ze swojego umysłu, ale nie mogę. To jak walka z komputerem - nawet po "czyszczeniu dysku" można przywrócić to co było i mój umysł robi to samoistnie. Ale pewien mądry człowiek powiedział kiedyś: "Powtarzaj w kółko ten sam wyraz a straci on sens i nabierze nowego znaczenia. Tak więc oddałem część mojego biórka i świadomość może spokojnie bawić się swoją księgą a ja mam święty spokój. Dla mnie mam czystę konto, a większość których znam są u mnie na plusie. Reszta jest na "0" i nie ma problemu.
* * *
Strach... to to, czego człowiek ma w nadmiarze. W karzdym z nas jest cała masa kopalń uczuć. Na starcie wybieramy kopalnię i czerpiemy z niej zasoby. Największe i najczęściej wybierane są kopalnie z tabliczkami "STRACH" i "ODWAGA". I niestety większość wybiera to pierwsze. Ja zorientowałem się dość dawno, że wszystko czerpałem ze "STRACHU" i przerzuciłem się na "ODWAGĘ" w starej kopalnie zostawiając tylko paru pracowników w starej kopalni. Karzdy z nas musi rozpoznać w sobie która kopalnia jest króra. Rozczytać tabliczki i zdecydować, co bardziej przyda nam się w życiu. Ja już wybrałem... czas na was...
* * *
Pojawiłem się pośrodku lasu... pośrodku polany. Śnieg sięgał mi do kolan a z drzew spadały pojedyncze kropelki. Śmiech każdego kryształka, każdego płatka śniegu był dla mnie dobrze słyszalny. Delikatnie dotknąłem najbliższego drzewa. Czułem, jak bardzo są zmarznięte, ale też jak bardzo się cieszą z tak licznego i wesołego towarzystwa. To bł szczęśliwy świat - mój świat. Wśród przyrody pozbyłem się myśli i cały ośnierzony począłem ćwiczenia. Trwałem tak chyba z dwie godziny. Nagle coś przerwało mi trening... coś, czego najmniej się spodziewałem. Odwróciłem się powoli i po chwili dostrzegłem źródło dźwięku...
...i wilczura. Bardzo dużego, silnego, szczekającego i warczacego raz po raz. Nie był uwiązany, ale coś mi powiedziało, że jest częścią tego miejsca. Częścią natury, przyrody. Powoli zbliżyłem się do niego, a kiedy byłem już blisko na wyciągnięcie ręki, powoli wyciągnąłem dłoń w jego stronę. Wilczór uspokoił się i podrzedł tak, jak podchodzi dobry czworonóg który pragnie być pogłaskany. Trwaliśmy tak przez około pięć minut, po czym ni stąd ni z owąd zwierzak poderwał się i pobiegł w las. Wstałem i rozejrzałem się, lecz nigdzie już nie dostrzegłem żywej duszy. *Już koniec na dzisiaj...* pomyślałem, zarzuciłem kaptur i ruszyłem w drogę powrotną do domu...
To był piękny dzień... ooooo tak....
Nastrój:
tagi:
Nowy rok spędziło mi się całkiem... znośnie. Połaziłem z Tomkiem i Arurem między naszymi mieszkaniami. Kiedy ograniczyliśmy liczbę mieszkań do 2 czyli mojego i Artura, zaczęliśmy o 17:00 grę D&D... i graliśmy sobie do 7:00... potem poszliśmy spać, choć na trzy godzinki, ale jednak zawsze coś. Rodzice Tom'Ash'a dali nam fajerwery, które puściliśmy pół godziny przed północą. Jedna była fontanną, a druga trochę inna. Pierwszą postawiliśmy na środku i odpaliliśmy, po czy szybko gleba. Po chwili wyjrzałem i okazało się, że to kolorowa fontanna iskier, więc zaczęliśmy z Tomkiem tańczyć dookoła ... i wszystko było by dobrze, gdyby nagle fontanna nie wybuchła. Zaliczyliśmy glebę, a kiedy podnieśliśmy głowy widać było trzy rakiety które szybko pomknęły ku górze. Ogólnie spox...
W nowym roku dobrałem się do kompa... rozkręciłem go z 20 razy i skręcałem drógie tyle, ale nareszcie odpalił. I w stosunku do tego co bvyło, to działa jak radziecki bombowiec w stosunku do małej zabawki śmigłowca. Jestem z siebie dumny...
Wraz z Arturem ulepilismy "Panią Niziołek" - naszą wicedyrkę - na polance w skali 1 do 1 xD. Mieliśmy straszną frajdę - Artur usiadł na skuterze i kazał mi się ciągnąć twierdząc, że to dla mojego dobra i że jeśli chcę być dobrym Wojownikiem Światła, to muszę dużo trenować...
Ogólnie wszystko dobrze. Myśli co chwila gmatwają mi się w głowie. Nie wiem co ze sobą zrobić mimo tego, że już ustaliłem, co powinienem zrobić. To chyba mnie przerasta... Staram się stanąć, przestać gonić, a tu klapa... to tak jakby rozpędzić się na rowerze bez hamulców z górki. Pelorze dopomórz...
Wsłuchany w brzdęknięcia gitary wdycham siarkę która przepełnia mój pokój. To sprawia, że staje się spokojniejszy, i nie sprawia tyle problemów, co jedzenie... Uodporniłem się na ból fizyczny. Teraz stałem się chba człowiekiem kamikadze, ale może tak musi być... szkoda że nic na ten temat nie ma w kodeksie...
"Dane nam było słońca zaćmienie..."
"Za marzenia słono płaci się, lecz życie tak niepowtarzalne jest..."
"Gdzieś znikną pancerz, który krępował mnie..."
"Mnie to aż żal tamtych zakręconych lat..."
Narazie rzegnam... Tak wiele do zrobienia, tak wielkie ambicje, a tak małe możliwości i niedobór czasu...
Nastrój:
tagi: