W ustach wciąż czuję popiołu smak...

piątek, 30.grudnia.2005, 22:42
"Wolność ma tak śmiesznie słony smak..."


Dzisiaj spotkałem się z Isaac'iem i mieliśmy zabawe. Dawno się nie widzieliśmy. Trochę pograliśmy, pogadaliśmy i pośmialiśmy się. Było napprawdę fajnie. Jutro sylwestra wyprawiam u siebie. Co prawda wcześniej myślałem, że w trochę innym gronie, ale... mówi się trudno.

Kiedy wyszedłem rano na dwór, padał śnieg. Przeszedłem się na spacer - zauważyłem, że mają na mnie dobry wpływ. Wyciszają, pozwalając spojrzeć na świat z zupełnie nowej, innej perspektywy. Natura okazała się być dla mnie tak bliską, że czasem zastanawiam się, dlaczego nie jestem kamieniem, liściem, wiewiórką, wiaterm czy czymkolwiek innym z tego rodzaju. Patrząc w niebo widzę uśmiech, słuchając szumu drzew słyszę śmiech, dotykając tafli wody czuję delikane ciało. Ja nie kocham natury. Ja do niej nalerzę...

"Odrosła trawa gdzie stał diabelski młyn..."


Nie chce mi się spać... znowu... Ostatnio mogę siedzieć wpatrzony w cokolwiek, a nawet w "nic" które jest pojęciem względnym, gdyż zawsze jest coś. I tak siedzieć, nie myśląc o niczym. Udało mi się nawet wczoraj i przed usnąć i wywołać "sen mocy" - sen, którym możesz sam sterować i ściągać jaźnie innych do siebie. Były co prawda nie najleprze, ale najgorsze też nie. Za pierwszym razem przyzwałem Jugi'ego. Za drógim przyzwałem postać, która wydawała się być Michael'em, gdybym tylko wiedział, jak on wygląda. xD Nie ma to jednak jak sen mocy. Mam wrażenie, że dzisiaj znowu się zarwie, ale co mnie to. Dopuki stoję pionowo, jest dobrze. A noc sylwestrową nie tylko ja zarwę, więc będzie QL.

Kończe. Muszę napisać jeszcze notę na szmer-lasu. Może wreszcie znowu ruszy...
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Zaskoczenie & Wezwanie

poniedziałek, 26.grudnia.2005, 14:24
Są takie chwile, kiedy zaskakujemy samych siebie tym, co tak naprawdę ukrywa nasza dusza. Tym, co przez tak długi czas było schowane pod płaszczem uszytym z okłamywania samego siebie. W tym wszystkim najgorsze jest to, że ta prawda jest wewnątrz nas od samego początku, ale płaszcz skrywa ją całkowicie. Jednakże płaszcz z czasem się przeciera i ukazuje prawdę naszym oczom... na bogów... znowu filozofuję...

Żyje z dnia na dzień. To nie jest normalne życie. To jest stan, w którym człowiek znudzony czeka na nadejście następnego dnia z nadzieją, że przyniesie coś nowego, ciekawego, wartego przeżycia. Kiedy owy dzień następuje, z zapałem w oczach czekam na następny z tą samą beznadziejną nadzieją... i tak w kółko...

"Jedno jest życie, jesteś raz na tym świecie..."

"Jeszcze wiele lat przed nami, zobaczymy jak to będzie..."

"Would you be there on the ground if I should fall? Fall for you..."

"Now that the world isn't ending, it's love that I'm sending to you.
It isn't the love of a hero, and that's why I fear it won't do..."

Realy...


Szukam oparcia w sercach ludzi, a tym czasem odzywa się we mnie druidyczna natura...
.
...
.....
......
.......
........
.........
||


Muszę iść... las wzywa...
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Niaf... Niaf do potęgi... A co ja se bede...

sobota, 24.grudnia.2005, 13:28
Fusion duszy zakończony... Wsłuchany w Learn to Crawl zespołu Black Lab myślę o sobie. Przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Wspomnienia nie przelatują mi już przez głowę tak jak kiedyś. Myśli są poukładane po pułkach, uczucia zaszufladkowane... Na biurku wyłożona tylko kartoteka...

Otwieram ją. Sam nie wiem, czego szukam. Przerzucam kartki i nagle zatrzymuję się na tej podpisanej "Profesje/Klasy". Otwieram, a przede mną pojawia się tabelka:

Profesje/Klasy:

1 Paladyn - lvl. 2
2 Karateka - lvl. 7
3 Wojownik białej broni - lvl. 5
4 Strzelec - lvl. 3
5 Kapłan - lvl. 5
6 Bokser Tajski - lvl. 2
7 Druid - lvl. 3
8 Filozof - lvl.
9 Wieszcz - lvl.4
10 Wojownik światła - lvl. 9


Otwieram rubrykę z napisem Wojownik światła...


Każdy Wojownik Światła bał się kiedyś podjąć walkę.
Każdy Wojownik Światła zdradził i skłamał w przeszłości.
Każdy Wojownik Światła utracił choć raz wiarę w przyszłość.
Każdy Wojownik Światła cierpiał z powodu spraw, które nie były tego warte...


...Podnoszę na chwilę wzrok i patrzę za okno. Widzę śnieg, niebo, drzewo, budynki... Jakaś myśl szamocze się w jednej z szuflad. Powracam do czytania...


Każdy Wojownik Światła wątpił w to, że jest Wojownikiem Światła.
Każdy Wojownik Światła zaniedbywał swoje duchowe obowiązki.
Każdy Wojownik Światła mówił "tak", kiedy chciał powiedzieć "nie".
Każdy Wojownik Światła zranił kogoś, kogo kochał...


...Znowu przerwa. Teraz głuche odgłosy szamotania dobiegają z wielu szuflad. Coś mi świta w głowie. To musiało bardzo wiele zmienić w moim życiu. I zmieniło. Powracam do lektury...


I dlatego jest Wojownikiem Światła.
Bowiem doświadczył tego wszystkiego i nie utracił nadziei,
że stanie się lepszym człowiekiem...


Zamykam kartotekę... Moją własną kartotekę, którą udało mi się spisać, zebrać i złożyć w jakąś w miarę racjonalną całość. Szamotanie w szufladach powoli ucichło. To, co zostało spisane, zostanie na zawsze w szufladach. Z czasem będę mógł zarzucić to stertą nowej historii... mojej historii... ale to nie zmieni faktu, że pozostaną. Zawsze mogę to spalić, ale po co palić coś, co tak dobrze się wspomina... Tak więc trzeba żyć tak, jak się żyło i żyć powinno.

Myślę...

"...You can laugh, you can feel fine
You can dance with a little twist..."

...myślę...

"...I'm already asking, down on my knees
I´m already begging, begging you please..."

...myślę...

"...It isn't the love of a hero, and that's why I fear it wont do..."

...myślę.


Jedna z szuflad otworzyła się, wyskoczyła i z wielkim hukiem uderzyła o podłogę, zmieniając się w parę kawałków drewna, trociny i drzazgi, których kilka wbiło się w moją nogę. Karty zapisanej historii rozleciały się po całym pokoju. Nieśpiesznie wstałem i pozbierałem je wrzucając do szuflady przygotowanej na wszelki wypadek. Znowu zasiadłem w fotelu i z zamyśleniem rozejrzałem się po pokoju i nagle na moje biurko wleciała pojedyncza karta. Wziąłem ją de ręki i w momencie, kiedy już miałem dorzucić ją do reszty, coś na niej przyciągnęło moją uwagę... To było zdjęcie... dziewczyny...

...Szuflada zatrzasnęła się z hukiem. Złapałem za ołówek i zacząłem rysować na podkładce. Z pod mojej ręki wychodziły liczne rysunki zasługujące na miano obrazów. Zdenerwowanie przeszło powoli w zadowolenie. Tak piękne obrazy. Uśmiechnąłem się sam do siebie i rozłożyłem wszystkie na stole, jeden obok drugiego. Nagle uśmiech spełzł mi z twarzy. Każdy obraz był inny, owszem. Ale też każdy obraz miał jedną tematykę, jedną postać...

...Obrazy szybko wylądowały w pustej szufladzie. Ręce drżały, czoło mokre od potu, gorączka rosła. *Co się dzieje? Czy to koszmar?* pomyślałem. *Nie. Zaraz pokażę Ci koszmar* odezwał się dziwnie znajomy głos za moimi plecami. Szybko odwróciłem się i spojrzałem na postać w czarnym, długim płaszczu. *Max?* spytałem, lecz z jego dłoni wyciekła ciemność, która po chwili mnie pochłonęła...

...Pojawiłem się w szkole. Rozglądam się wokoło i widzę wszystkich facetów pod rękę z dziewczynami. *Max, Max... Za mało przebywałeś z przodu, żeby wiedzieć, ale tak jest w rzeczywistości. Prawie każdy w szkole ma drugą połowę... Ja z tego zrezygnowałem, chłopie.* ...

...Po chwili wszystko się rozmazało, a ja upadłem na czarną posadzkę. Wstałem i rozejrzałem się dookoła. Czarne kolumny, wysoko położony czarny sufit, ściany z czarnego granitu, czarne kafelki pod nogami, czarny tron przede mną... Nagle na tronie zmaterializował się chłopak, również w czarnym, długim płaszczu, ale jego oczy paliły się... ciepłym błękitem. Wiem, jak to brzmi, ale tak. *Witaj. Jak sądzę, poznałeś mnie. Jednego z tych, którzy nie przeszkadzają Ci w życiu.* powiedział i koło tronu zaczęły materializować się postacie. Młody Szakal, Roland, Faelar, Been, Raistlin, Beeniro, No'Name, Rasputin, Tanin, Ivelious, Nightcravler... i Max Without. Zasashi odezwał się ponownie ze swojego miejsca na tronie. *Wezwaliśmy Cię tu z jednego powodu... Chcemy wiedzieć, czy kiedykolwiek wypuścisz nas z tego więzienia i dasz wolną rękę. Czy kiedykolwiek dojdzie do tego, że wszyscy razem poprowadzimy to, co do tej pory prowadziłeś sam.* Zahuczało mi w głowie. Nogi ugięły się pode mną i upadłem na kolana. Łzy pociekły po policzkach. *Przepraszam...* szepnąłem. Nagle ból znikną, a kiedy otworzyłem oczy znowu byłem w pokoju.

To wszystko to zbyt wiele jak dla mnie... Tak się nie da żyć. Tak można tylko trwać...

Z Podręcznika Wojownika Światła:

38. Wojownik Światła potrzebuje miłości. Przywiązanie, przyjaźń i czułość są częścią jego natury, tak samo jak jedzenie, picie czy radość walki w imię dobrej sprawy. I jeśli o zachodzie słońca nie czuje się szczęśliwy, znaczy to, że nie jest z nim w porządku. Wtedy przerywa bitwę i rusza na poszukiwanie kogoś, kto razem z nim obejrzy zachód słońca. (...) Wojownik Światła może wybrać samotność, ale nie może paść jej ofiarą.

(...)

62. Dla Wojownika nie mam miłości niemożliwej do spełnienia. Ani milczenie, ani obojętność, ani odrzucenie nie są w stanie go onieśmielić. Wie, że pod lodowatym pancerzem, za którym czasem kryją się ludzie, bije gorące serce. Dlatego Wojownik podejmuje większe niż inni ryzyko. Bez wytchnienia szuka miłości, nawet za cenę wielu "nie", licznych powrotów na tarczy i dominującego poczucia odrzucenia duszy i ciała. Wojownik nie daje się łatwo zastraszyć, kiedy poszukuje tego, co mu niezbędne do życia. Wie, że bez miłości jest niczym.


Jak się żyło, trzeba żyć dalej... Trzymajcie się. Pozdrawiam i życzę wesołych świąt i wszystkiego, czego wasze dusze zapragną.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Mmm...

piątek, 9.grudnia.2005, 13:59
Siedzę u Ulki P. i myślę... Myśli w mojej głowie jest więcej, niż być powinno. Zacząłem zmianę osobowości. Młody Szakal powoli robi fuzion w mojej duszy...

Dostałem 1 miejsce w recytatorskim konkursie międzyszkolnym.
Jestem szczęśliwy... i wraz z upływem czasu to szczęście rośnie... choć ostatnio miło niemałego doła. Wnerwiłem ojca tak, że wywalił mojego kompa do garażu... w częściach... ;/ No ale mówi siętrudno i żyje się dalej.

Spadam... Jak by co to nie mam neta ani kompa, więc sie nie denerwójcie, że nie jestem na gg czy coś. W sumie dobrze że mi go zabrał. Mam potrzebę bycia przez jakiś czas sam. Musze wszystko przemyśleć, przeżyć jeszcze raz... zastanowić się nad sensem tej całej układanki... szczególnie, że mam w niej sporą dziórę i elementy takie, które nigdzie nie pasują... Niech pelor dopomoże...

Pozdrawaim...
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Niaf x3

niedziela, 4.grudnia.2005, 20:10
Ehh... Pierwszy raz mogę chyba przyznać, że nie żałuję życia. Wczoraj nielicznym rozniosłem prezenty Mikołajkowe bo nie wiem, czy we wtorek się spotkamy. Dzisiaj miałem próbę w kościele i dobrze mi z tym było. W poniedziałek chyba nie pójdę do szkoły... Ooolać że we wtorek będę robił z siebie błazna w 1B.

Zacząłem patrzeć na świat z innej, napewno lepszej perspektywy... I choć nadal czegoś braknie mi do pełni szczęścia, nie jestem w stanie najgorszym. I narazie jest dobrze, puki takie podejście ze mną jest... Oby jak najdłużej...


"Niegodny... lecz niech to wyznanie, niech Cię żal mój wzruszy..."


Coraz częściej przebija mnie parę aksjomatów (dla niewiedzących fil. prawda niepodważalna, absolutna):
1 Kocham i to jest prawdą
2 Żyję i to jest prawdą
3 Czuję i to jest prawdą
4 Jestem melomanem i to jest prawdą
5 Jestem sam i to jest prawdą
6 Znowu zarwę noc i to jest prawdą
7 Nie będę mroczny i to jest prawdą
8 Szczerze wyznaję Pelora i to jest prawdą
9 Dziewiąty Krąg piekła nigdy mnie nie dostanie i to jest prawdą...


Od pewnego czasu przestałem widywać Śmierć. Rozmawiałem z kolegą na ten temat i stwierdził, że to, że żadna akcja, która powinna zakończyć się moją śmiercią nie zakończyła się tak dlatego, że Śmierć ma co do mnie inne plany. Nie wiem, może ma rację. Bo w sumie kto normalny przeżył by bąbel powietrza w żyle, połknięcie rtęci, ranę tchawicy czy lot z niecałego 1,5 metra na kark? A nie jestem inwalidą! I to wszystko przeżyłem! Bogowie...


"Wspomnienia które iskrzą, jeszcze dziś oczy szklą..."

"Jeszcze wiele lat przed nami... Zobaczymy jak to będzie..."


To były cudowne dni, choć wiem, że zawsze mogą być leprze... zresztą... nieważne...


Serdecznie pozdrawiam wszystkich, a szczególnie:
1 Ang :* :* :* :* :*
2 Elę :* :* :*
3 Żółwika :* :*
4 Shii :* :*
5 Paulinę :*
6 Sandrę
7 Spike
8 Zet
9 Tijami
(ne pytajcie xD)
10 Artura
11 Bartosza
12 Jędrka
13 Władcę Ósmej... tj. Marjana x3
14 Adama
15 Mrocznego Mistrza... tj. pana Pawła xD


... no i tych wszystkich których znam, a nie wymieniłem x3 Ogólnie jedno wielkie szczęśćcie bogowie. xD

"Szema Izrael adonaj e lohenu, adonaj e hat!"
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:


...:::Ja:::...

Dodaj mnie do ulubionych

O mnie

GG: 6207820
e-mail: mlodyxszakal@o2.pl
Skype: young_shakal


...:::Księga Gości:::...
Moja Księga Gości
Wpisz się lub obejrzyj!

...:::Przyjaciele:::...


black-riverpryzmat-szczesciabadz-a-kleknenieprasowane-dzinsynext-generationzywiolek

B-RPG
O PIERWSZYM, który stał się OSTATNIM
Candidate for Goddess
Like Animals...
Mój blog RPG o druidach, demonach itp.

Blogi
Anielka
Angaste Everhate
Shii
Mroczny Mistrz
Paulinki i Agi
Sandry, Karoliny i Patrycji
Dziecko Gwiazd
Yumi-Chan
Ani
Weroniki
Turquoise
Magda J.
Femme Fatale

Polecam
PsychoTest
Avatary, Szablony i Banery
Gify na zamówienie!
Zanim zagadasz na gg
Stop znieksztaucaniu!




...:::Reklama:::...
andegrand.pl Super blogi



...:::Licznik:::...
Jesteś gosciem na moim blogu. Zapraszam ponownie. x3



...:::Archiwum:::...



Archiwum:

2005
sierpien (2)
wrzesień (11)
październik (6)
listopad (8)
grudzień (5)

2006
styczeń (16)
luty (12)
marzec (9)
kwiecień (6)
maj (7)
czerwiec (5)
lipiec (2)
wrzesień (6)
październik (7)
listopad (8)
grudzień (1)

2007
styczeń (5)
luty (4)
marzec (11)
kwiecień (4)
maj (2)
czerwiec (3)
lipiec (1)
wrzesień (4)
październik (4)
listopad (1)
grudzień (2)

2008
styczeń (1)
luty (2)
kwiecień (1)
czerwiec (6)

2009
styczeń (2)
lipiec (4)





...:::Inne:::...

...:::Wiersz:::...

A miało być tak pięknie
A miało być tak pięknie.
Jak w niebie miało być.
Pławić się w luksusie.
Złote wina pić...

Szukałem radości tam, gdzie nie było Jej...
Szukałem przygody tam, gdzie słyszałem krzyk...
Szukałem przyjaźni tam, gdzie był tylko sen...
Szukałem miłości tak, jak dotąd nie szukał nikt...

Miało być jak w raju nam.
Miało być bez krwawych plam.
Miał to być taki życia szkic.
Miało być, a nie zostało nic...

Szukałem wiary tam, gdzie pełno było dusz...
Szukałem zguby tak, by nie cierpieć już...
Szukałem kłamstwa w każdym z Twych słów...
Szukałem... lecz przestałem znów...

Mieliśmy wspólnie dzielić śmiech.
Mieliśmy w kąt odrzucić lęk.
Mieliśmy mieć poparcie w sobie.
A nie widać tego w Tobie...

Co za żal w mej duszy gra?
Na policzku zaschła łza...
Czemu ja?.. Czemu ja...


Błądzę
Szeroka droga, wysokie drzewa.
Ja krok za krokiem idę do nieba.
Wsłuchany w serce marzę nieskończenie.
Nie wychodzę z domu. Nie to, że się lenię,
Ale sam nie wiem co począć ze sobą.
Co począć z życia zbyt zawiłą drogą.
Z umysłem błądzącym pośród chmur na niebie.
Nie widzę siebie bo nie widzę Ciebie...

Bogowie
Słońce –
Bóg płomieni czerwonych
Gorejący niczym miłość w sercu
Iskra dwojga zakochanych
Paląca się mocniej na ślubnym kobiercu

Księżyc –
Bóg światła jasnego
Oświetla drogę błądzącym
Nie zbudzi ze snu śpiącego
A doradzi słuchającym

Drzewo –
Bóg wiekami wyznawany
Który znakiem wytrwałości
Bo choć w bezruch jest ubrany
Nie odbierzesz mu mądrości

Skała –
Bóg budulcem także zwany
Bo bez niego nic nie trwałe
Oprócz związku tak mocnego
Że rozłupie samą skałę

Wiatr –
Bóg szybkości niezawodny
Nie przewidzisz jego planów
Bo choć w życiu jest pogodny
Może zrzucić do kanałów

Człowiek –
I on bogiem został także
Głupich czynów, nierozsądku
Zdrady, kłamstwa – no a jakże!
Aż przekręca się w żołądku...

Carpe
Chce iść
Chce zostać
Chce być
Chce żyć
Chce śnić
Chce marzyć
Zrozumieć prawdę
Okrutnego świata
Carpe Diem...

Czy to tak wiele
Chciał bym uciec w otchłań mroku
Chciał bym więcej nie stać z boku
Kiedy mi się krzywda dzieje
Kiedy ktoś się ze mnie śmieje

Chciał bym być wychwalany
Chciał bym być obeznany
W wszystkich kunsztach tego świata
Chciał bym Boga mieć za brata

Chciał bym wzbić się ponad chmury
No i zobaczyć czarne dziury
Te gwizdy maleńkie niczym kropelka
Te słońca parzące jakby iskierka

Pokonać prawa fizyki wszelkie
Poznawać cuda małe i wielkie
Poskromić moce żywiołów złowrogich
Ślepcom dać oczy, beznogim nogi

I najbliższych otoczyć opieką
Nie do przekroczenia niczym rwącą rzeką
Nie do przełamania niczym wola boska
Aby ich życie wypełniła beztroska.

Gwiazdy
Gwiazdy - maleńkie błyskotki bogów
Cuda, których nigdy tajemnic nie zgłębisz
Choć one nas życiem i światłem obdarzają
Piękno swoje ukazując nawet niegodnym...

Pośród tych świecących kropeczek
Wędruje mniejsza, zostawiając smugę
To kometa - gwiazda wędrowna
Pilnująca pracy swych pobratymców...

A gdy spojrzysz w nocny nieboskłon
Zobaczysz piękno nigdy nie opisane
Gdyż tylko one same
Mają do tego prawo...

I choć piękno to tak ludzi przyciąga
Nigdy nie pozwolą zbliżyć się zbytnio
I tych, którzy zapragnęli więcej
Spopielają bez zawahania...

Kobieta
Kobieta piękną jest -
Niczym anioł leżący w trawie
pokrytej pachnącą, poranną rosą.
Nie zważający na wzroki przechodniów...

Kobieta skromną jest -
Niczym cień na ścianę padający
wykonujący niemy taniec w ogniu świec.
Żadnym szmerem nie zakłócający ciszy...

Kobieta mądrą jest -
Niczym wiekowy mędrzec na górze
Co siedzi i czeka na nowe pytania
Gdyż o świecie wie już wszystko...

Kobieta zmienną jest -
Jak pogoda nad naszymi głowami
Raz - skromna i mądra.
Kiedy indziej - zupełnie na odwrót.

Ach te kobiety...

Kocham
Kocham tańczyć, kocham śpiewać.
Kocham skakać, kocham biegać.
Kocham marzyć, śnić to wszystko,
że wciąż obok jesteś, blisko.
Kocham słowem miłość wyznać.
Kocham zasnąć, kocham przyznać.
Kocham kochać, być przy Tobie.
Ty wciąż jesteś w mojej głowie.
Kocham snuć się, kocham patrzeć.
Kocham oddać, kocham zatrzeć
ślady dawnych waśni świata.
Kochać wciąż na nowo lata.
Kocham mocno jak nikt nigdy.
Kocham szczerze i przenigdy
nie opuszczę Cię w potrzebie.
Ja po prostu kocham Ciebie.

Kwiaty
Miłość - uczucie ulotne jak zapach kwiatów
Rozkwitających pośród łąk zielonych.
W ogrodzie serca z miłością zasianych.
Uczucie, jakim się najbliższych darzy.

Na maleńkim kobiercu białych lilii
Dwie dusze łączącej więzi szukają.
Zrozumienia i zaufania pragną
W tej jednej zapomnienia chwili.

Na rozstaju dróg mała duszyczka stoi.
Ruszyć z miejsca tak bardzo się boi.
Skrzywdzona w przeszłości, osamotniona...

Druga duszyczka naprzeciw niej zmierza.
Szczerość jej twarzy do zwierzeń zachęca.
Zapowiedź początku wielkiej przyjaźni niesie...

Mroczna Mgła
Zamykam oczy - gubię sens życia.
Dopada mnie ta mroczna mgła.
Co dalej robić? Jaki sens bycia?
Nie wie nikt. Nie wiem też ja...

Mglista postać staje przede mną.
Czuły głos coś do ucha szepce.
Za plecami walczy wciąż z Tobą.
Nie reaguję. Dlatego, że nie chcę...

Na podłodze pojawia się krwi smuga.
Czyje to myśli? Czyje to słowa?
Mglista postać pada jak długa.
Znowu zapada cisza złowroga...

Po chwili podchodzisz i zapytujesz.
O zbyt wiele rzeczy jednocześnie.
Wiem, że tej walki wnet pożałujesz.
Bo mglistą postać znów tu przyniesie.

Otwieram oczy, spoglądam na Ciebie.
Skończyłaś mówić, patrzysz pytająco.
"Nic" - szepnąłem jako wiatr na niebie
Bo w głowie od myśli wciąż tak gorąco.

Pieśń do Boga
Znów kolejny dzień
Już przytłacza mnie.
Już poszedłem w dal.
Już nie cofnę się.
Ta przepiękna noc
Mą ostatnią jest.
Tak usilnie błagam cię.

Ref: Panie Boże pomóż mi.
Podaj rękę, otwórz drzwi.
Panie Boże pomóż mi.
Błagam Cię.
Panie Boże pomóż mi.
Podaj rękę, otwórz drzwi.
Tonę w morzu własnych łez.
Wylanych łez.

Jeśli dasz mi tę moc
W kąt odrzucę lęk.
Pójdę szukać Ciebie.
Nie przestraszę się.
Jeszcze tylko chwila,
Co najwyżej dwie.
I wreszcie zobaczę Cię.

Ref: Panie Boże pomóż mi...

Żal tak duszę ściska,
Że aż braknie tchu.
Czuję – bardzo blisko
Jest już koniec mój.
Już odpływam w dal.
To już inny świat.
A ja ciągle proszę Cię.

Ref: Panie Boże pomóż mi...

Proszę o wsparcie
Proszę o wsparcie Was, siły anielskie
Co dusze ludzkie od zguby ratują
Pozwólcie żyć dalej, ukoicie mój ból
Pomóżcie i tym, co Was potrzebują

Proszę o wsparcie i Ciebie, siło nieczysta
Abyś dała mi moc przezwyciężania przeszkód
Wytrwania w tym co nad wszystko stawiam
I dała mi wiarę nie do przełamania

Proszę o wparcie Ciebie, Boże coś do ludzi
Tak wielką zawczasu zapłoną miłością
Dopomóż wytrwać, bym nie poległ samotny
Pośród hord przyjaciół przepełniony złością

Proszę o wsparcie Szatana sławnego
Co Go od czasu do czasu widuję
Aby już nigdy więcej nie patrzył
Kogo zawzięcie w swym sercu maluję

Proszę o wsparcie też Tego
W swej postaci jedynego
Nigdy niepokonanego
I do szpiku kości złego

Zostaw mnie i daj mi żyć...

Prośba
Bo tak już jest
Gdy słowa utkną w gardle
Gdy człowiek zaniesie się płaczem
Gdy muzyka przestaje grać...

To właśnie wtedy otwierasz oczy
Zaczynasz doceniać, co dawał Ci świat
Zaczynasz wsłuchiwać się w głos serca
I tańczyć tak, jak każe wiatr...

Żałujesz, że to minęło
Że przepadły dni, kiedy grzał blask
Kiedy byliśmy tak bliscy sobie
Zbyt późno odwróciłaś się...

Cień za moim ramieniem
Wciąż szuka oparcia: to w ścianie
To w leżącym na drodze kamieniu
To wsłuchuje się w szum drzew...

Ty znowu zbłądziłaś gdzieś
Gdzie nie ma nikogo - zostawiłaś świat
Porzuciłaś wszystko, aby nie mieć nic
Jak był w tym wszystkim sens?..

Miejsca, gdzie kiedyś schodziły się
Nasze drogi - miejsca tych spotkań
Które tak głęboko zapadły w pamięć
Które nadal nie chcą nas opuścić...

Nic nie poradzimy na to, że było
Że się zaczęło i Nasze drogi rozeszły się
Ale możemy wrócić do tego
I dalej żyć, wciąż mając Siebie...

Nie wiem teraz, czy to śmiech
Czy łzy pojawiają się na Twej twarzy
Bo kiedy tylko spojrzę na Ciebie
Odwracasz wzrok w inną stronę...

Czasem czuję, jakby to wszystko przepadło
Jakby minęło, i nigdy nie miało powrócić
Lecz wiem, że nawet ta odległość między Nami
Nie zniszczy możliwości powrotu do tego, co było...

Nie oddzieli Nas od Siebie żadna istota
Do póki tli się w Nas ta sama Miłości iskra
Nie oddali Nas od Siebie nawet słowo żadne
Bo czym dalej odejdziemy, tym bliżej Siebie jesteśmy...

Wiem, że miało to wszystko wyglądać inaczej
Lecz oboje popełniliśmy błędy w przeszłości
I mimo, że nie umiemy cofnąć już czasu
Możemy na nowo zacząć przeszłość...

Śmierć
Widziałem Śmierć...
I chłód...
Było ciemno...
Tylko jaśniejąca pośrodku sylwetka...
To był Śmierć...
Nikt inny...
Obok zjawił się Bóg...
Po chwili także Szatan...
Nie było zbyt wielu słów...
Tylko pytanie...
Wszystkich trzech naraz:
Co narobiłeś?...
I poczucie winy...
Tak szybko rodzące się w sercu...
Poczucie bezsilności...
Pustki...
Oczy zaszły mgłą...
Słone krople spłynęły po policzku...
Zabrzmiał tylko cicho wyraz...
Który miał mnie usprawiedliwić....
Przepraszam...
I pomogli...
Wszyscy trzej - zgodnie...
Jednocześnie wznieśli ręce...
Nie zdążyłem podziękować...
Tylko chłód...
Znowu ciemność...
Znowu świat...
Otworzyłem oczy...
I nie zdziwiłem się...
Widząc deski trumny zakopanej w ziemi...
Mojej trumny...
Nikt nie pomógł...
Zagrzebany żywcem...
Czekałem na śmierć...

Śmierć w pokoju
Noc zapadła za oknem.
Myśli powracają.
Snami przemawiają.
Cichaczem przemykają
Pod zniszczonym obrazem....

Cisza okrąża pokój.
Ile czasu minęło?
Ile słów spłynęło?
Ile warte to wszystko?
Dać sobie spokój?...

Rozglądam się wokół.
Słyszę głuche pukanie
Po chwili drzwi uchylanie
Niegłośne ich zamykanie.
Słyszę szept mroku...

Śmierć stoi tak blisko.
Zadaje kolejne pytanie.
Czy odpowiem na nie?
Denerwuje stukanie
Kości. To wszystko...

Nagle postać wyszła.
Zabrała swą kosę
Mruknęła pod nosem
Szarpnęła za drzwi.
To nic...

To nic...

Więzi
Przyjaźni nić co łączy Nas
W ten najtrudniejszy życia czas

Magia wiary, zakochania
Wszystkim od zarania znana

Łańcuchy dłoni, zaufania pieśń
Razem więcej możemy znieść

Bo mamy to, czego brak innym
Przyjaźni więzy dane nielicznym...


Ludzie
Idąc przez łąki i pola bezkresne,
Przeżywając męczarnie diabelsko bolesne,
Żywiąc marną nadzieję na lepsze jutro,
Znikając wśród drzew, gdzie wilki wyją,
Siedzę na śniegu otulony w to futro,
I myślę wciąż nad tym, jak ludzie żyją.

Czy się opłaca budować te bloki?
Czy są potrzebne te wielkie markety?
Czy nie lepiej oglądać obłoki,
Szukając w sobie tej duszy poety?

Czy nie przesadzamy z tą cywilizacją,
Wychowani według czyjegoś uznania?
Czy całe życie trzeba przeżyć z gracją,
Jak uważano od dziejów zarania?

A gdyby tak życie całe odmienić?
Czy nie warto choćby spróbować?
A gdyby przeżyć je pośród zieleni?
Może by się dało Nas uratować!

Spróbujmy żyć tak, jak kazała Ziemia.
Przecież to wszystko od nas zależy.
Czy odrzucimy niezwykłość kamienia
Czy technologia nas przezwycięży.

Głowa do góry
Głowa do góry!
Nie zahacz o chmury!
I nie patrz pod nogi,
Bo spadną Ci rogi!
Stawaj na głowie!
Niech każdy się dowie,
Że dobry humor masz
I strasznie zarażasz!
Tańcz póki masz siły!
Bądź dla każdego miły!
Nie wzywaj boga do siebie,
Bo wzywasz go tylko w potrzebie!
Niech w duszy wolność zawita,
Bo zima płatkami rozkwita!


Już czas
Czas ruszyć do boju.
Otrzeć łzy zazdrości.
Zebrać się w garść.
Zmierzać ku radości.
Nie czuć nienawiści,
Lecz nutę miłości.

Przebaczaj
Zapomnij krzywdy
Przebaczaj
Zapomnij błędy
Przebaczaj
Bądź miłosierny
Przebaczaj
W przyjaźni pokładaj nadzieję...


I znowu
Nie jestem pewien kim jestem...
Nie jestem pewien czym jestem...
Nie jestem pewien jak żyć...
Nie jestem pewien jak umrzeć...
Nie jestem pewien czego chcę...
Nie jestem pewien do czego dążę...
Nie jestem pewien swojej przyszłości...
Nie jestem pewien swych uczuć...
Nie jestem pewien swych zachowań...
Nie jestem pewien jaki jestem...
Nie jestem pewien swojej egzystencji...
Nie jestem pewien przyszłości...
Nie jestem pewien jak powinno wyglądać moje życie...
Nie jestem pewien czemu się tym zadręczam...
Nie jestem pewien niczego...

Poza tym, że mam przyjaciół...
Poza tym, że mam cel w życiu...
Poza tym, że nie jestem złym człowiekiem...
Poza tym, że kocham cały świat – jednych bardziej, drugich mniej, ale mimo to wszystkich...
Poza tym, że nie istnieje coś takiego jak los – jest tylko przeznaczenie...
Poza tym, że nie poddam się już nigdy więcej na drodze życia...
Poza tym, co wiem...

Poznałem ból...
Poznałem błogość...
Poznałem smutek...
Poznałem euforię...
Poznałem nienawiść...
Poznałem miłość...
Poznałem wrogość...
Poznałem przyjaźń...
Poznałem siebie...

Lękam się przyszłości...
Lękam się przeszłości...
Lękam się myśli...
Lękam się słów...
Lękam się o najbliższych...
Lękam się o przyjaciół...
Lękam się o znajomych...
Lękam się o osoby, z którymi zamieniłem choćby słowo...
Lękam się o Was...

Nie lękam się walki...
Nie lękam się wrogów...
Nie lękam się gniewu bożego...
Nie lękam się nienazwanego...
Nie lękam się okazywać tego, co czuję...
Nie lękam się tańczyć idąc ulicą...
Nie lękam się śpiewać przechodząc przez jezdnię...
Nie lękam się zaczepić przechodnia i zapytać go o sens życia...

Nie martwię się o siebie...
Nie martwię się o swoje rany...
Nie martwię się o swoje życie...

Oddał bym za Was swoje życie...
Oddał bym za Was swoją dusze...
Oddał bym za Was siebie...

Bez zastanowienia...
Bez wahania...
Bez łez...
Bez słów...

Z uśmiechem...
Szczęśliwy, że mogłem pomóc...
Bo to dzięki Wam jestem taki, a nie inny...
Dziękuję Wam kochani...
Dziękuję...


Sto lat Elu!
I nadszedł ten przepiękny dzień
Tak długo wyczekiwany
Czas radosny okrzyk wznieść
I ruszać szybko w tany

Czas zabawy, czas radości
Żadnej drwiny ani złości
Niechaj dobry czas zagości
Niechaj śpiewa o miłości

Niech się dobrze w życiu wiedzie
Niech szaleją z Tobą światy
Niech Ci szczęście sprzyja wszędzie
Już wokoło są wiwaty

Choć kolejny roczek stukną
I radości nie zna granic
Stary zegar "STO LAT" mrukną.
Nie oddawaj tego za nic

- Wszystkiego Naj Kochana Elu!
Wykrzyknąłem pod Twym oknem
- Ah! Dziękuję przyjacielu!
Nie słyszałem, lecz przemokłem... xD


Niechaj
Niechaj uśmiech na twarzach zagości.
Niechaj łzy znikają w samotności.
Niechaj radość nas przebije.
Niechaj złość nas nie zabije.
Niechaj czysta wiara lśni.
Choć zliczone są me dni...


„My"
Kolejna rola, kolejna próba, kolejny dzień...
Kolejna zdrada, kolejna rozpacz, kolejny gniew...
Kolejne zdanie, kolejne myśli, kolejne łzy...
Czemu nadal nie ma dla mnie słowa „My”?


Pijacka swawola
Na twarzy jego uśmiech szeroki
Bierze się pod boki i śmieje jak licho
Tylko, że licho śmieje się cicho
A co tam!

W tańcu pijany zatacza się
Między stołami brnie do lady
Jest już całkiem blady
A co tam!

Sięga po kufel piwa i woła
Kto zgoła się mu stawić zechce
Lecz nikt nie chce
A co tam!

Z krzesła się zrywa niewielki
Kufelki potrącił i rozlał po stole
-Ja Ci przy****dole!
A co tam!

Kolos pijany popatrzył na niego
Maluśkiego i po chwili
W kącie kwili jakby świnia
A co tam!

Karzeł usiadł z powrotem
I młotem wskazał barmana
-Do rana tutaj zabawię!
A co tam!


Agata
Zakwitłaś w mym sercu miłości płomieniem
Nim pojąć zdążyłem, co się narodziło
Pragnę na zawsze zlać się z Twym cieniem
I błagam niebiosa, by to się nie zmieniło
Już nigdy...

Wtulony w Twe ramiona zamykam się na świat
Gdyż więcej mi wtedy do szczęścia nie trzeba
Nie mogę jednak wstrzymać mijających lat
A czas chce mi zabrać dłonie mego nieba
Nie poddam się...

Choć odległość dzieli Nas
Choć się nie zatrzymał czas
Nie opuszczę Cię, Kochana
Czuwać będę aż do rana
Wierzyć ślepo i zawzięcie
W Nasze wspólne, wielkie szczęście!


...:::Muzyka:::...

"Summer Wine"
Ville Valo & Natalia Avelon

Dawne piosenki z bloga

Ville Valo & Natalia Avelon - Summer Wine
Play!

Szymon Wydra i Carpe Diem - Bezczas
Play!

Placebo - Song To Say Goodbye
Play!

System of a Down - Lonley Day
Play!

The Rasmus - First Day Of My Life
Play!

Swithchfoot - Only Hope
Play!

HappySad - To Koniec
Play!

R. Kelly - I Believe I Can Fly
Play!

Ja Wam Pokaże - Soundtrack - Mówią
Play!

Budka Suflera - Ratujmy co sie da
Play!

Nickleback - If Everyone Cared
Play!

Sting - Ne Me Quitte Pas
Play!

Kill Bill - Theme Song
Play!

Pudelsi - Nigdy Więcej
Play!

Ringside - Tired of Being Sorry
Play!

INNE:

Kaczmarski - Nasza Klasa
Play!

Kaczmarski - Kara Barabasza
Play!

Kaczmarski - Mury
Play!

Kaczmarski - Zbroja
Play!

GeorgyLast - Shakal's Gorillaz Remix
Play!

James Blunt - You are so beatyfull
Play!

Nowator - Przez chwilę
Play!

Kaczy Feat Mezo - Kocham
Play!

Jeden Osiem L - Tytuł Nie Jest Ważny
Play!

Verba feat Rezerwat - Zaopiekuj Się Mną
Play!

Zbieraj fasole i kupuj za nie super rzeczy!