"Wolność ma tak śmiesznie słony smak..."
Dzisiaj spotkałem się z Isaac'iem i mieliśmy zabawe. Dawno się nie widzieliśmy. Trochę pograliśmy, pogadaliśmy i pośmialiśmy się. Było napprawdę fajnie. Jutro sylwestra wyprawiam u siebie. Co prawda wcześniej myślałem, że w trochę innym gronie, ale... mówi się trudno.
Kiedy wyszedłem rano na dwór, padał śnieg. Przeszedłem się na spacer - zauważyłem, że mają na mnie dobry wpływ. Wyciszają, pozwalając spojrzeć na świat z zupełnie nowej, innej perspektywy. Natura okazała się być dla mnie tak bliską, że czasem zastanawiam się, dlaczego nie jestem kamieniem, liściem, wiewiórką, wiaterm czy czymkolwiek innym z tego rodzaju. Patrząc w niebo widzę uśmiech, słuchając szumu drzew słyszę śmiech, dotykając tafli wody czuję delikane ciało. Ja nie kocham natury. Ja do niej nalerzę...
"Odrosła trawa gdzie stał diabelski młyn..."
Nie chce mi się spać... znowu... Ostatnio mogę siedzieć wpatrzony w cokolwiek, a nawet w "nic" które jest pojęciem względnym, gdyż zawsze jest coś. I tak siedzieć, nie myśląc o niczym. Udało mi się nawet wczoraj i przed usnąć i wywołać "sen mocy" - sen, którym możesz sam sterować i ściągać jaźnie innych do siebie. Były co prawda nie najleprze, ale najgorsze też nie. Za pierwszym razem przyzwałem Jugi'ego. Za drógim przyzwałem postać, która wydawała się być Michael'em, gdybym tylko wiedział, jak on wygląda. xD Nie ma to jednak jak sen mocy. Mam wrażenie, że dzisiaj znowu się zarwie, ale co mnie to. Dopuki stoję pionowo, jest dobrze. A noc sylwestrową nie tylko ja zarwę, więc będzie QL.
Kończe. Muszę napisać jeszcze notę na szmer-lasu. Może wreszcie znowu ruszy...
Nastrój:
tagi:
Są takie chwile, kiedy zaskakujemy samych siebie tym, co tak naprawdę ukrywa nasza dusza. Tym, co przez tak długi czas było schowane pod płaszczem uszytym z okłamywania samego siebie. W tym wszystkim najgorsze jest to, że ta prawda jest wewnątrz nas od samego początku, ale płaszcz skrywa ją całkowicie. Jednakże płaszcz z czasem się przeciera i ukazuje prawdę naszym oczom... na bogów... znowu filozofuję...
Żyje z dnia na dzień. To nie jest normalne życie. To jest stan, w którym człowiek znudzony czeka na nadejście następnego dnia z nadzieją, że przyniesie coś nowego, ciekawego, wartego przeżycia. Kiedy owy dzień następuje, z zapałem w oczach czekam na następny z tą samą beznadziejną nadzieją... i tak w kółko...
"Jedno jest życie, jesteś raz na tym świecie..."
"Jeszcze wiele lat przed nami, zobaczymy jak to będzie..."
"Would you be there on the ground if I should fall? Fall for you..."
"Now that the world isn't ending, it's love that I'm sending to you.
It isn't the love of a hero, and that's why I fear it won't do..."
Realy...
Szukam oparcia w sercach ludzi, a tym czasem odzywa się we mnie druidyczna natura...
.
...
.....
......
.......
........
.........
||
Muszę iść... las wzywa...
Nastrój:
tagi:
Fusion duszy zakończony... Wsłuchany w Learn to Crawl zespołu Black Lab myślę o sobie. Przeszłości, teraźniejszości i przyszłości. Wspomnienia nie przelatują mi już przez głowę tak jak kiedyś. Myśli są poukładane po pułkach, uczucia zaszufladkowane... Na biurku wyłożona tylko kartoteka...
Otwieram ją. Sam nie wiem, czego szukam. Przerzucam kartki i nagle zatrzymuję się na tej podpisanej "Profesje/Klasy". Otwieram, a przede mną pojawia się tabelka:
Profesje/Klasy:
1 Paladyn - lvl. 2
2 Karateka - lvl. 7
3 Wojownik białej broni - lvl. 5
4 Strzelec - lvl. 3
5 Kapłan - lvl. 5
6 Bokser Tajski - lvl. 2
7 Druid - lvl. 3
8 Filozof - lvl.
9 Wieszcz - lvl.4
10 Wojownik światła - lvl. 9
Otwieram rubrykę z napisem Wojownik światła...
Każdy Wojownik Światła bał się kiedyś podjąć walkę.
Każdy Wojownik Światła zdradził i skłamał w przeszłości.
Każdy Wojownik Światła utracił choć raz wiarę w przyszłość.
Każdy Wojownik Światła cierpiał z powodu spraw, które nie były tego warte...
...Podnoszę na chwilę wzrok i patrzę za okno. Widzę śnieg, niebo, drzewo, budynki... Jakaś myśl szamocze się w jednej z szuflad. Powracam do czytania...
Każdy Wojownik Światła wątpił w to, że jest Wojownikiem Światła.
Każdy Wojownik Światła zaniedbywał swoje duchowe obowiązki.
Każdy Wojownik Światła mówił "tak", kiedy chciał powiedzieć "nie".
Każdy Wojownik Światła zranił kogoś, kogo kochał...
...Znowu przerwa. Teraz głuche odgłosy szamotania dobiegają z wielu szuflad. Coś mi świta w głowie. To musiało bardzo wiele zmienić w moim życiu. I zmieniło. Powracam do lektury...
I dlatego jest Wojownikiem Światła.
Bowiem doświadczył tego wszystkiego i nie utracił nadziei,
że stanie się lepszym człowiekiem...
Zamykam kartotekę... Moją własną kartotekę, którą udało mi się spisać, zebrać i złożyć w jakąś w miarę racjonalną całość. Szamotanie w szufladach powoli ucichło. To, co zostało spisane, zostanie na zawsze w szufladach. Z czasem będę mógł zarzucić to stertą nowej historii... mojej historii... ale to nie zmieni faktu, że pozostaną. Zawsze mogę to spalić, ale po co palić coś, co tak dobrze się wspomina... Tak więc trzeba żyć tak, jak się żyło i żyć powinno.
Myślę...
"...You can laugh, you can feel fine
You can dance with a little twist..."
...myślę...
"...I'm already asking, down on my knees
I´m already begging, begging you please..."
...myślę...
"...It isn't the love of a hero, and that's why I fear it wont do..."
...myślę.
Jedna z szuflad otworzyła się, wyskoczyła i z wielkim hukiem uderzyła o podłogę, zmieniając się w parę kawałków drewna, trociny i drzazgi, których kilka wbiło się w moją nogę. Karty zapisanej historii rozleciały się po całym pokoju. Nieśpiesznie wstałem i pozbierałem je wrzucając do szuflady przygotowanej na wszelki wypadek. Znowu zasiadłem w fotelu i z zamyśleniem rozejrzałem się po pokoju i nagle na moje biurko wleciała pojedyncza karta. Wziąłem ją de ręki i w momencie, kiedy już miałem dorzucić ją do reszty, coś na niej przyciągnęło moją uwagę... To było zdjęcie... dziewczyny...
...Szuflada zatrzasnęła się z hukiem. Złapałem za ołówek i zacząłem rysować na podkładce. Z pod mojej ręki wychodziły liczne rysunki zasługujące na miano obrazów. Zdenerwowanie przeszło powoli w zadowolenie. Tak piękne obrazy. Uśmiechnąłem się sam do siebie i rozłożyłem wszystkie na stole, jeden obok drugiego. Nagle uśmiech spełzł mi z twarzy. Każdy obraz był inny, owszem. Ale też każdy obraz miał jedną tematykę, jedną postać...
...Obrazy szybko wylądowały w pustej szufladzie. Ręce drżały, czoło mokre od potu, gorączka rosła. *Co się dzieje? Czy to koszmar?* pomyślałem. *Nie. Zaraz pokażę Ci koszmar* odezwał się dziwnie znajomy głos za moimi plecami. Szybko odwróciłem się i spojrzałem na postać w czarnym, długim płaszczu. *Max?* spytałem, lecz z jego dłoni wyciekła ciemność, która po chwili mnie pochłonęła...
...Pojawiłem się w szkole. Rozglądam się wokoło i widzę wszystkich facetów pod rękę z dziewczynami. *Max, Max... Za mało przebywałeś z przodu, żeby wiedzieć, ale tak jest w rzeczywistości. Prawie każdy w szkole ma drugą połowę... Ja z tego zrezygnowałem, chłopie.* ...
...Po chwili wszystko się rozmazało, a ja upadłem na czarną posadzkę. Wstałem i rozejrzałem się dookoła. Czarne kolumny, wysoko położony czarny sufit, ściany z czarnego granitu, czarne kafelki pod nogami, czarny tron przede mną... Nagle na tronie zmaterializował się chłopak, również w czarnym, długim płaszczu, ale jego oczy paliły się... ciepłym błękitem. Wiem, jak to brzmi, ale tak. *Witaj. Jak sądzę, poznałeś mnie. Jednego z tych, którzy nie przeszkadzają Ci w życiu.* powiedział i koło tronu zaczęły materializować się postacie. Młody Szakal, Roland, Faelar, Been, Raistlin, Beeniro, No'Name, Rasputin, Tanin, Ivelious, Nightcravler... i Max Without. Zasashi odezwał się ponownie ze swojego miejsca na tronie. *Wezwaliśmy Cię tu z jednego powodu... Chcemy wiedzieć, czy kiedykolwiek wypuścisz nas z tego więzienia i dasz wolną rękę. Czy kiedykolwiek dojdzie do tego, że wszyscy razem poprowadzimy to, co do tej pory prowadziłeś sam.* Zahuczało mi w głowie. Nogi ugięły się pode mną i upadłem na kolana. Łzy pociekły po policzkach. *Przepraszam...* szepnąłem. Nagle ból znikną, a kiedy otworzyłem oczy znowu byłem w pokoju.
To wszystko to zbyt wiele jak dla mnie... Tak się nie da żyć. Tak można tylko trwać...
Z Podręcznika Wojownika Światła:
38. Wojownik Światła potrzebuje miłości. Przywiązanie, przyjaźń i czułość są częścią jego natury, tak samo jak jedzenie, picie czy radość walki w imię dobrej sprawy. I jeśli o zachodzie słońca nie czuje się szczęśliwy, znaczy to, że nie jest z nim w porządku. Wtedy przerywa bitwę i rusza na poszukiwanie kogoś, kto razem z nim obejrzy zachód słońca. (...) Wojownik Światła może wybrać samotność, ale nie może paść jej ofiarą.
(...)
62. Dla Wojownika nie mam miłości niemożliwej do spełnienia. Ani milczenie, ani obojętność, ani odrzucenie nie są w stanie go onieśmielić. Wie, że pod lodowatym pancerzem, za którym czasem kryją się ludzie, bije gorące serce. Dlatego Wojownik podejmuje większe niż inni ryzyko. Bez wytchnienia szuka miłości, nawet za cenę wielu "nie", licznych powrotów na tarczy i dominującego poczucia odrzucenia duszy i ciała. Wojownik nie daje się łatwo zastraszyć, kiedy poszukuje tego, co mu niezbędne do życia. Wie, że bez miłości jest niczym.
Jak się żyło, trzeba żyć dalej... Trzymajcie się. Pozdrawiam i życzę wesołych świąt i wszystkiego, czego wasze dusze zapragną.
Nastrój:
tagi:
Niaf x3
niedziela, 4.grudnia.2005, 20:10
Ehh... Pierwszy raz mogę chyba przyznać, że nie żałuję życia. Wczoraj nielicznym rozniosłem prezenty Mikołajkowe bo nie wiem, czy we wtorek się spotkamy. Dzisiaj miałem próbę w kościele i dobrze mi z tym było. W poniedziałek chyba nie pójdę do szkoły... Ooolać że we wtorek będę robił z siebie błazna w 1B.
Zacząłem patrzeć na świat z innej, napewno lepszej perspektywy... I choć nadal czegoś braknie mi do pełni szczęścia, nie jestem w stanie najgorszym. I narazie jest dobrze, puki takie podejście ze mną jest... Oby jak najdłużej...
"Niegodny... lecz niech to wyznanie, niech Cię żal mój wzruszy..."
Coraz częściej przebija mnie parę aksjomatów (dla niewiedzących fil. prawda niepodważalna, absolutna):
1 Kocham i to jest prawdą
2 Żyję i to jest prawdą
3 Czuję i to jest prawdą
4 Jestem melomanem i to jest prawdą
5 Jestem sam i to jest prawdą
6 Znowu zarwę noc i to jest prawdą
7 Nie będę mroczny i to jest prawdą
8 Szczerze wyznaję Pelora i to jest prawdą
9 Dziewiąty Krąg piekła nigdy mnie nie dostanie i to jest prawdą...
Od pewnego czasu przestałem widywać Śmierć. Rozmawiałem z kolegą na ten temat i stwierdził, że to, że żadna akcja, która powinna zakończyć się moją śmiercią nie zakończyła się tak dlatego, że Śmierć ma co do mnie inne plany. Nie wiem, może ma rację. Bo w sumie kto normalny przeżył by bąbel powietrza w żyle, połknięcie rtęci, ranę tchawicy czy lot z niecałego 1,5 metra na kark? A nie jestem inwalidą! I to wszystko przeżyłem! Bogowie...
"Wspomnienia które iskrzą, jeszcze dziś oczy szklą..."
"Jeszcze wiele lat przed nami... Zobaczymy jak to będzie..."
To były cudowne dni, choć wiem, że zawsze mogą być leprze... zresztą... nieważne...
Serdecznie pozdrawiam wszystkich, a szczególnie:
1 Ang :* :* :* :* :*
2 Elę :* :* :*
3 Żółwika :* :*
4 Shii :* :*
5 Paulinę :*
6 Sandrę
7 Spike
8 Zet
9 Tijami
(ne pytajcie xD)
10 Artura
11 Bartosza
12 Jędrka
13 Władcę Ósmej... tj. Marjana x3
14 Adama
15 Mrocznego Mistrza... tj. pana Pawła xD
... no i tych wszystkich których znam, a nie wymieniłem x3 Ogólnie jedno wielkie szczęśćcie bogowie. xD
"Szema Izrael adonaj e lohenu, adonaj e hat!"
Nastrój:
tagi: