Życie na krawędzi part II

piątek, 24.lipica.2009, 00:44

Spotkanie z Niką nie przeszło na tyle spokojnie jak się spodziewałem. Bogowie dodatkowo mrucząc w mojej głowie „i dobrze, masz więcej czasu to wracaj do pracy” wcale mi nie pomagali. Rozstaliśmy się niezbyt pokojowo, niestety… Cóż, oboje popełniliśmy błędy ale chyba tylko ja jestem w stanie to pojąć, przyswoić i potraktować jako nauczkę, której nigdy więcej nie powtórzę.
Zapamiętam Ją dobrze. Wszystkie chwile spędzone z Nią do samego rozstania. Do samej rozmowy, która okazała się „nie do końca ostateczną”. Nie mam wyrzutów, nie mam żalu. Żadnych negatywnych emocji, które zebrały się po rozmowie. Kiedy odeszła, zostawiając mi moje wilcze łapki, wszystko wyparowało, jakby ktoś wrzucił żar do ognia i czekał, aż zmieni się w złoto. Oczywistym było, że to nie nastąpi. Nie nastąpiło i nie chcę już z tego powodu krwawić… Nie chce krwawić wracając do Niej myślami, a wiem, że to będzie mnie często nachodzić.
Po raz pierwszy byłem w takiej sytuacji. W sytuacji, w której emocje wzięte z nieporozumienia wzięły górę i nawet wyjaśnienia i naprostowanie wszystkiego nic nie zmieniło.
Mam nadzieję, że Jej aktualne nastawienie do mnie się zmieni…
Nie chcę nowego związku…
Nie teraz…
Poczekam…

***

Powrót do domu, rozmowa z ojcem. Nalał mi piwa, pogadaliśmy o przeszłości (zwłaszcza jego). Powiedział, co o tym sądzi. Cóż, z jednej strony jego podejście jest dobre na przetrwanie z drugiej – bardzo nie po mojemu.
Nie potrafię żyć chwilą tak, jak wymaga tego ode mnie życie.
Nie potrafię szukać ukojenia po stracie jednej kobiety w ramionach drugiej.
A może potrafię tylko nie chcę i wiem, że i tak bym go nie znalazł?
Zawsze miałem pod górkę i chyba nic tego nie zmieni…
Taka praca…

***

Ślepiec wyrwał mnie od telewizora. A ja tak bardzo chciałem się dowiedzieć czy On Ją zdradzał i czy Ona pije alkohol z kotem… No ale nic, zerwałem się na nogi i na Kopę Filokteta! Pogadaliśmy trochę a że było tłoczno, poszliśmy na małą przechadzkę nad Smródkę. Tam spotkaliśmy coś, czego się nie spodziewaliśmy, ale nie czas i miejsce na ten temat gadać. Zahaczyliśmy o blok Violki, zabraliśmy ją nad Smródkę i usiedliśmy wśród drzew. Najpierw niepokój, potem przeczucie, potem błysk nieba. Na początku nie wiedzieliśmy o co chodzi. Potem okazało się, że bóg Hnum okazał Ślepcowi swoją miłość. Zerwał się wiatr… Duży wiatr… Spadł deszcz a na niebo było jaśniejsze, niż kumulacja trzech sylwestrów w jednej chwili. Drzewo obok nas rozpadło się na dwie części pod wpływem podmuchu. Przyznam, że od początku czułem, że to nie naturalne, ale ta miłość mogła być zabójcza dla naszej trójki. No nic… Ślepiec się podładował energetycznie i to skrajnie a ja, mimo początkowych obaw, też wychwyciłem coś dla siebie. Odprowadziliśmy Violę, która i tak musiała wracać do domu, my zaś w co raz to lepszych nastrojach ruszyliśmy dalej.
Ostatecznie ze Ślepcem dotarliśmy po raz kolejny na Kope Filokteta, położyliśmy się na samym szczycie i pozwoliliśmy naszym ciałom na swobodną produkcję endorfin, wpatrując się z błyskające niebo i zbierając deszcz, leżąc w kałuży... Zadziałało to na mnie oczyszczająco i kojąco. Zastanawiałem się również, czy to właśnie dziś stanę po raz kolejny przed obliczami moich stwórców, czy to tylko zwykła oznaka zainteresowania ze strony Hnum’a. Jednak nie wezwali mnie przed swoje oblicze… to znaczy, że jeszcze mam tu sporo do roboty…
Do domu wróciłem o 23:50. Przemoczony, ale pozytywny. Poczułem krawędź, poczułem smak nieba. Zrozumiałem, że skoro tak jest, to tak być musiało. Jeśli coś ma się zmienić, to się zmieni.
Wystarczy odczekać swoje…

Pozdrawiam Was, Moi mili.
Oby wam bogowie rzucali kłody pod nogi.
Nie tak jak mi – prosto w twarz. :)
Do następnego ;*
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Życie na krawędzi part I

czwartek, 23.lipica.2009, 13:48

Dzisiaj widzę się z Niką, już za kilka godzin…
Problem w tym, że mam złe przeczucia…
Coś mi mówi, że jadą z Dan do Felczera, a potem na metrze w towarzystwie swojej przyjaciółki Nika odda mi moje rzeczy…
Ciekawe jak wiele ich odda… Jak bardzo będzie chciała pozbyć się mojej osoby ze swojego życia…
Nie wiem, ale mam złe przeczucia…
Nie dogadaliśmy się, zagraliśmy w dwie gry i w obydwu przegraliśmy. Nieporozumienie. Czysta głupota. Przez parę słów i niedopracowanych sposobów na wyciagnięcie czegoś z drugiej osoby, rozstanie? Już? Za co? Za to, że w którymś momencie się minęliśmy i zobaczyliśmy to zbyt późno?
Zobaczymy co z tego wyjdzie… dzisiaj w nocy pojawi się część druga…
Oby moje założenia były błędne…
Oby dało się to jeszcze odkręcić…
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Arytmia

środa, 22.lipica.2009, 20:54

I tak oto powracam po raz kolejny, z hukiem jakich mało.
Przedwczoraj, rankiem, z tablicy korkowej sfrunął jakiś papierek. Wiedziałem, że to albo paragon, albo bilet. I że na 100% ma coś wspólnego z Niką. Wygrałem od siebie piwo. Bilet z kina – „Anioły i demony” – jedyny film na jakim byłem z Nią w kinie. Od razu podłapałem o co chodzi – wracają.
I wrócili. Najpierw napisałem do Dan w sprawie suszarki, potem się przypomniałem. Dzisiaj dostałem odpowiedź, że po suszarkę do Niki. Pretekst dobry… tak naprawdę potrzebowałem bodźca żeby do Niej napisać. Chwilę potem zapomniałem o bodźcu i po prostu napisałem. Kolejny raz się minęliśmy. Mówiąc „zostaw” miała na myśli „staraj się”.
Widzę się z Nią w czwartek. Będzie dobrze? Da się to wszystko odkręcić? Nie chcę nic zakładać czy rozważać. Chcę żeby było dobrze, jakkolwiek ma być. Chcę… chcę, żeby była szczęśliwa… Mam nadzieje, że ze mną…
Czasem przeklinam dzień, w którym zaprzestałem czytać w myślach. Gdybym to wtedy zrobił, wszystko by się ułożyło. Szlag by to trafił.
Czas zająć się chyba tym, w czym jestem najlepszy…
Powołaniem…
Pracą…
Wrodzonym zawodem...

***

Powoli zaczynam grać w zielone. W sumie fajna zabawa, choć ostatnio przyznam że z deczka mnie przerosła. :P
Z resztą… ostatnio wiele spraw mnie przerasta…
Koniec pisania – i tak nie mogę oczyścić myśli…
Do następnego…
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Dużo czasu znów upłynęło, od kiedy ostatnio tu byłem. Odzyskałem jednak szablon i zaczynam na nowo spisywać moje dzieje. Z aktualniejszych spraw w skrócie:
Z Teo dogaduję się świetnie, jesteśmy przyjaciółmi, gadamy o wszystkim, świetnie się dogadujemy. Z Jej starym/nowym chłopakiem Jahoo chodzę na piwo i gram w Soul Calibur’a 3 na PS2. Życie jest piękne, nie ma co.

Z tych mniej szczęśliwych. Gdzieś w okolicach 08.07.09 skończył się mój cztero i pół miesięczny związek, ponieważ powiedziałem złe słowa w złym czasie zamiast poczekać i nie mówić ich wcale. Śmierć za słowa – słuszna, czy niesprawiedliwa? Ciężko powiedzieć… Choć przyznam że dostosowywanie się do środowiska jest dość… wyczerpujące… tak, można tak to ująć.
Ogólnie związek wspominam dobrze, naprawdę… choć, nie zaprzeczę, ilość wspomnień nie jest zadowalająca. Z tego też powodu mam nadzieję że całe to jedno wielkie nieporozumienie uda się odkręcić i nadrobić te drobne braki w pamięci.
Przyznać muszę, że ktoś kiedyś miał rację. Zaczynasz doceniać to co masz, kiedy to tracisz. To jest naprawdę życiowe…

Znowu zacząłem pisać wiersze! ^^ Przykre trochę, że po rozstaniu i że nie są zbyt optymistyczne, no ale „Życie jest okrutne” i nic na to nie poradzimy.

Dzisiaj to by było na tyle, tak skromnie, może innym razem będzie więcej, bo teraz przysypiam. ;P

Pozdrawiam Was Moi Mili ;*
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

...:::Back:::...

sobota, 31.stycznia.2009, 16:35
Kończą się ferie. Co poradzić. Wszystko ma swój kres, koniec… kiedyś. Wróciłem ładne kilka miesięcy temu, „prawie” jak nowonarodzony. Wierze w lepsze jutro i nie chce się poddawać życiu, które uparcie chce mnie wykiwać, zrobić w balona, nabić w butelkę, wpuścić w maliny…

Od początku ferii tydzień spędziłem praktycznie bez snu… Cały czas siedząc przy kompie lub książce. Nie mogłem spać bo… bałem się. Bałem się zamknąć oczy, bałem się koszmarów które znów mogą zaatakować, zniszczyć moją pewność siebie, zniszczyć moją osobowość, zniszczyć mnie…
Oczywiście pojawiła się Linka. ;) Dziękuję Ci, Kochanie, że wtedy ze mną siedziałaś… Pomogło i znów mogę spać snem sprawiedliwego. Przy okazji trochę powspominaliśmy ;D
W te ferie spotkałem się z osobami, które są dla mnie niezwykle ważne, a z którymi zazwyczaj nie mam okazji się spotkać… z moją Muzą, z Aravanem(Isaac’iem), z Bhaal’em… Bardzo dobrze mi to zrobiło, wiecie? Bardzo się cieszę że po raz kolejny mogłem się z Wami spotkać, porozmawiać, podyskutować, pośmiać… To dzięki Wam trzymam się jeszcze w jednym kawałku. ^^”
Co więcej - poznałem też kilka nowych osób, ale tylko jedną z nich odrobinę bardziej. Natalie, mam nadzieje że to będzie długa i owocna znajomość. ^^


„Myśli”

Rozochocony blaskiem szkarłatnego słońca
Pogrążam się w myślach, dogłębnie, do końca
Nie szukam tam chwil spędzonych z Tobą
Lecz je odnajduje…

Pod powiekami zamkniętymi tak dokładnie
Złodziej najsłodsze wspomnienia mi kradnie
Nie tylko te związane z Tobą
Choć zwłaszcza te…

W myślach, jak przez mgłę, dostrzegam dziewczynę
Upitą, zdaje sie, wykwintnym dość winem
Wcale nie jesteś jej pierwowzorem
Ma tylko Twe oczy…

Na zewnątrz świat mnie wita, jak zwykle wesoły
Ach, gdybym mógł zapomnieć. Szkarłatne anioły
Nie zwrócą już uczucia raz odebranego
Zaledwie pół serca…


Pisząc to słyszą piosenkę z „Króla Lwa I”, która tak wiele znaczy dla mojego życia. Która wywołała łzy nie raz i nie tylko na mojej twarzy. Jednak teraz… słucham jej z uśmiechem. Wiem, że nie żałuję niczego co się stało. Jest w mojej głowie część, którą przemilczę, bo nie pasuje do reszty notki, ale też jest pozytywna. Czuje, że niedługo wszystko ułoży się po mojej myśli…

Przed nami 14 lutego – czas się przygotować. ^^ Do roboty, Kochani ;*

Wasz Shakaroo
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Ressurection~~!

niedziela, 25.stycznia.2009, 22:54
Po raz kolejny napełnie tą stronę życiem. Niech moje myśli i uczucia na nowo popłyną przez świat!

Powstań, Łowco Świtu!

Niech na nowo zacznie się ta szaleńcza gra...
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

...:::Exchange:::...

sobota, 21.czerwca.2008, 18:11

Stało się. Życie wepchnięte w omotany biegiem świata cień, gdzieś w kącie, gdzieś, gdzie nikt nigdy go nie znajdzie... Nikt... Nigdy... Przynajmniej na razie...

Dzisiaj mija trzeci dzień pętania mojego Mistrza Shakaroo. Od równo 14 dni przygotowywał się do usunięcia się w cień na jakiś czas. Co chwila mi objaśniał, co się działo, czego mam nie brać do serca, czego nie pamiętać, czym się nie przejmować i czyich rad słuchać pod Jego nieobecność. Dostosuję się do jego poleceń – On to wie. Zaufał mi i powierzył opiekę nad wszystkim, co należało do niego.

Mówił, że kiedyś wróci. Chcę w to wierzyć. Nawet teraz, mimo knebli w jego ustach, mimo otaczających go trzech warstw ścian z przyjaźni, wiary, siły woli i nadziei na lepsze jutro... Nawet teraz, kiedy go nie widzę... Kiedy dzielą nas niezliczone odległości... Nawet teraz słyszę jego jęki – są pełne poczucia beznadziei, szaleństwa, bólu, rozpaczy, krwi i łez... Słyszę, jak raz po raz, mimo więzów, którymi został spętany, wali głową o ścianę swej celi... Czuję, jak krew spływa mu po czole, mieszając się z potem i łzami... Jak wpływa do jego gardła, jak się krztusi...

Wiem o wszystkim, choć nie wspominam...
Wiem, przez co przeszedł i jak wiele wycierpiał...
Wiem jak wiele osiągną i jak wiele dla tego poświęcił...
Wiem, że robił wszystko, żeby do tego nie dopuścić...
Wiem, że ma bardzo silną wolę...

Jednak to, co go przytłoczyło, to żal zbierany przez ostatnich kilka lat, uwolniony jednym, szybkim, silnym i bezlitosnym ciosem w plecy. W takich chwilach łzy same cisną się do oczu, a na ustach pojawia się grymas bezgranicznej rozpaczy. To silniejsze od Niego... To zbyt silne dla któregokolwiek z Was...

Zapadał się w sobie... Zarówno ciało i umysł jak i jego własna dusza... Wiedział, że sam nie zdoła się wyratować, dlatego wezwał mnie. Nie przejmujcie się, wszystko będzie dobrze... Wierze, że Mistrz Shakaroo wyjdzie na prostą...

Musi...

Pozdrawiam...

...:::Błędny Freez:::...

Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

...:::Przeznaczenie:::...

czwartek, 12.czerwca.2008, 17:21

Zaliczyłem wszystkie przedmioty... W wakacje będę miał dużo czasu na trening możliwości mojego ciała... Jeśli moje przypuszczenia są słuszne, to w przyszłości bardzo mi się to przyda...

Wszystko idzie tak jak przewidywałem do tej pory... Labirynt życia ujawnił parę furtek, jednak nie otwierałem żadnej z nich... Nie chce kłopotów... Wystarczy mi to, co mam...

Nie lubię mieszać w życiu innych... Pragnę pomagać, a nie sprawiać ból... Jednak wiem, że nigdy nie będzie szczęścia idealnego, nigdy nie dam rady zapewnić go wszystkim dookoła mnie...

Z jednej strony czuję się słaby... Resztki mocy, które zostały w moim ciele nadają się najwyżej do nieznacznego łagodzenia bólu... Jednak odkryłem, że nadal mimo tego wiele mogę... Dedukcja, wnioskowanie, logistyka, przewidywanie i rozumienie zasad na jakich opiera się ludzka egzystencja i świat, dają wiele możliwości... Moje ciało również pragnie nauczyć się czegoś nowego, chce zwiększyć swoje umiejętności i możliwości... Tak, to oczywiste... W końcu nic więcej mi nie pozostało...

Na jakiś czas wyzbywam się swojej egzystencji i świadomości... Będę funkcjonował jako cień samego siebie, aż do momentu, kiedy będę na powrót przyjąć swą dawną postać...

W poniedziałek nadejdą zmiany. Znam wynik. Tak być musi. Nic tego nie zmieni.


...mrok powoli zatacza krąg...
...wiąże nas przysięgą krwi...


Czas ruszyć w dalszą drogę...

Wieczną drogę...

Wiecznie sam...

...Wilczy Książe Shakaroo...

Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

...:::Segz, orzeszki i zagadka stulecia:::...

wtorek, 10.czerwca.2008, 23:54
No więc... pisze dopiero teraz, ale może to i dobrze... Poziom zawikłań, kłamstw i oszustw przybiera niebezpieczny poziom. Intryga godna Szarlotka Holmesa xD

Traktuję tą sprawę dość płynnie... dość ciekawie... jakby mnie w ogóle nie dotyczyła... no, może trochę. Ale nabrałem już dystansu... Mam dwie układanki – nieciekawą i bardziej nieciekawą. Obydwie przedstawiają makabryczny obraz, choć każdy z nich jest inaczej namalowany. Niestety... jedna część pasuje tylko i wyłącznie do jednej z nich. Do której? Wolał bym do tej mniej makabrycznej... Choć i tak nie jest pewne że jutro ją znajdę. Lecz jeśli tak i będzie wystarczająca, to zakończy sprawę... Jeśli nie, przystąpimy do planu c... Plan a został wykorzystany i w miarę spokojnie rozpracowany. Niestety – zdobyte informacje nie dawały konkretnych informacji. Jaki będzie wynik ostateczny? Ujemny, czy bardziej ujemny.

Ktoś zabił w tej grze... i za wszelką cenę dojdę kto to zrobił, możecie mi wierzyć. Wszystkie plany mam obcykane i wiem, że na końcu któregoś będzie odpowiedź... taka a nie inna, ale będzie. A kiedy znajdę sprawcę... Gorzko tego pożałuje...

„...I kiedy będę szedł przez ciemną dolinę, zła się nie ulęknę,
albowiem jestem największym sukinsynem w tej pieprzonej dolinie...”



. . . . . . Kłania się w pas . . . . . .
. . . . . . . . . . Wasz Wilczy Książe/Detektyw Shakaroo . . . .


Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

...:::Prorocze sny:::...

niedziela, 8.czerwca.2008, 19:01


Było ok... tak naprawdę to to, co się dzieje, wcale nie jest takie fajne... wcale a wcale...

Wyrzekłem się mocy w zamian za odpowiedzi na moje pytania i pomoc.

Czy zrobiłem słusznie? Nie wiem... może dzisiaj się dowiem...


Noc była spokojna... koło wpół do pierwszej położyłem się spać. Tuż przed snem zwróciłem się z kolejnymi pytaniami do bogów – w zamian zaczęli jeszcze intensywniej i szybciej odbierać mi moc. Wczoraj – ból kostki – dzisiaj – ból żeber, lewego płuca, serca, lewej ręki, głowy, napady niepohamowanej żądzy krwi i trzęsące się nad wyraz dłonie.

Skończyła mi się butelka wina... oooooooo My Summer Wine... idę do piwnicy...

Wróciłem z... kolejną butelką... Ojciec wysłał mnie do sklepu. Przyniosłem 10 bułek i dwa piwa... wypiłem z nim na spółkę. Nigdy nie piłem z ojcem... Miał prawo się zdziwić. I to duże...

Trochę pogadaliśmy... Przed sekundą wróciłem z łazienki. Chciałem umyć ząbki, ale nie zdążyłem. Zaczęło mnie rwać... Ostry ból w klatce piersiowej – serce. Coś mi bulgocze w płucach... po chwili na dnie mojego zlewu pojawiła się krew... i znowu... i znowu... i znowu...

Czyżby wszystkie moje choroby były blokowane przez moc, a funkcje życiowe były przez nią podtrzymywane? Być może. Wiem, że teraz nie pożyje długo... może połowę tego, co powinienem? Może mniej... Ale wolałem wiedzieć...

Powoli powraca ból głowy...ciśnienie chyba w normie, ale głowy nie dam...

...to boli... ...to boli... ...to boli...

Słabo mi... wzrok błądzi i zatacza kręgi... jeśli nie dziś, to jutro... jeśli nie jutro, to w środę... jeśli nie w środę, to w każdej chwili...

Co do chwili... dzisiaj pojawi się tu jeszcze jedna notka. Zobaczymy, co w niej będzie... to będzie coś na kształt podsumowania co jest tak a co mniej tak a co nie tak... i czy w ogóle nadal coś jest.

Pożyjemy – zobaczymy...

Może będzie dobrze...
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Wspaniały dzień z Nią x3

sobota, 7.czerwca.2008, 23:16


To był... bardzo udany dzień. Choć nadal sytuacja jest mało uśmiechnięta, to jakieś półtorej godziny temu zrozumiałem, że nadal jestem szczęśliwy, że
- Ona jest moim szczęściem i że to właśnie za to szczęście jestem w stanie poświęcić wiele...
- Ona jest moim sercem, bez którego nie potrafię już normalnie żyć...
- Ona jest moim powietrzem, bez którego nie przetrwam choć bym nie wiem jak się starał...
- Ona jest moim Aniołem, który w chwilach rozpaczy chroni mnie pod swym skrzydłem...
- Ona jest Królową Mojego Świata, i nadaje sens każdej sekundzie jego istnienia...
- Ona jest Całym Moim Światem, którego pragnę, gdyż każda chwila w nim spędzona przepełnia mnie euforią...

Jej uśmiech, śmiech, roześmiane oczka... Cała Ona...

Nie chce Jej tracić... Druga natura? Możliwe... Ale mam wielką nadzieję, że mimo wszystko będzie dobrze, będzie ze mną, oboje będziemy szczęśliwi i... i wszystko potoczy się tak, jak mi obiecano.

A musi... czuję to... i to dosłownie.

Max odszedł ponownie... tak jak prosiłem. Może właśnie dzięki temu dostrzegłem, że Ona nadal daje mi szczęście? Możliwe... w takim razie bardzo dobrze! Od razu łatwiej się żyje.

Rano o 6:30 wpadłem zaopiekować się śpiącym Matim. Później, o 11:49 wpadłem do Niej, o 15:22 wyszedłem, poczym ponownie spotkaliśmy się o 16:14 w metrze. Rozstaliśmy się pod Jej domem o 21:58. Do domu wróciłem o 22:22. To był naprawdę udany dzień!

Wiecie co?

Wierzę.

Nadal wierzę.

Wierzyć nie przestanę.

Czemu?

Bo to wspaniałe uczucie...



Jej Wilczy Książe Shakaroo


;* ;* ;* ;* ;* ;* ;* ;* ;* ;* ;* ;* ;* ;* ;* ;* ;*

Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

...:::Here I am:::...

piątek, 6.czerwca.2008, 23:44


”…It's a new world - it's a new start
It's alive with the beating of - young hearts
It's a new day - it 's a new plan
I've been waiting for you
Here I am

Here we are - we've just begun
And after all this time - our time has come
Ya here we are - still goin'strong
Right here in the place where we belong

It's a new world - it's a new start
It's alive with the beating of - young hearts
It's a new day - it 's a new plan
I've been waiting for you
Here I am

Here I am - next to you
And suddenly the world is all brand new
Here I am - where I'm gonna stay…”

…ale czy ta piosenka zakończy się słowami…

“…Now there's nothin standin in our way
Here I am - this is me.”

…zależy już tylko od Ciebie…


Było dobrze… wszystko układało się co raz to lepiej, kartka po kartce z co raz to większym zapałem można było czytać jak moje życie się nakręca, nabiera tępa, przyspiesza… i trafia na ścianę. Już od dłuższego czasu wiedziałem że tak będzie, ale nie sądziłem że będę to aż tak przeżywał... aż tak... to aż tak boli...

Świat jest okrutny i nikt ani nic tego nie zmieni – wie o tym nawet większość dzieci. Bez bólu i cierpienia nie docenialibyśmy radości i przyjemności... choć niektórym ta granica i tak się zamazuje... ale nie o to mi chodzi...

Powinienem się odciąć? Tak, przynajmniej na jakiś czas. Powinienem uwolnić się od męczących mnie obaw... nie wątpliwości, tych tu nie ma – jestem pewien tego co robię, wiem że robię to słusznie i że jestem szczery jak to tylko możliwe... od obaw, które wywołują u mnie dreszcze... przerażenia. Boję się... Boję się jak jasna chol**a...

Mówisz że nic się nie zmieniło. Przecież to nie prawda... coś musiało się zmienić, skoro Twoje zachowanie też zmieniło się tak drastycznie... Ja to dostrzegam... To boli...

Wspominam wszystkie nasze rozmowy... Większość pamiętam, część nawet idealnie... Spotkania – bez wątpienia... Bardziej jednak chodzi mi o rozmowy... Boję się zwłaszcza z tego powodu. Nie chcę tracić tego, o co walczyłem tak długo i zawzięcie... Z takim zapałem... Z takimi uczuciami... Z takim zaangażowaniem...

Boję się...

- Nie radzę sobie... myśli mnie przerastają, niszczą...
- To nie myśl tyle nad tym...
- Nie potrafię...
- Musisz...
- Nie potrafię...
- To Ci w niczym nie pomoże...
- Jest tylko jedna rzecz która może mi pomóc... Decyzja...
- Twoja? Nie...
- Nie moja. Jej.
- Jej? To przecież Twoje życie, o Wilczy Książę.
- Po co ten sarkazm? Mam wystarczająco dużo kłopotów...
- Wiem. Widzę. Czuję. Niestety - nie współczuję. Nie tym razem.
- Mogłem się tego domyślić...
- Ty dobrze wiesz czemu. Sam się o to prosiłeś. Twój wybór – Twoja wola...
- Nienawidzę Cię...
- Wiem. Ale mnie potrzebujesz... Inaczej nie przetrwasz tego, co się dzieje.
- Wiem... ale obiecałem... nie mogę Jej zawieść...
- Jak chcesz... Jednak pamiętaj – wszystko można rozwiązać na kilka sposobów...
- Wiem to, ale...
- A Ty nie doszedłeś jeszcze do wszystkich. Może Ona pierwsza do tego dojdzie.
- Do czego? Do czegoś do czego ja nie doszedłem?
- Nie. Do tego, że nawet taki idiota jak Ty czasami ma rację...
- Marna pociecha...
- Na więcej mnie nie stać...
- Idź już... Dziękuję...
- Będę czekał... ale wiedz, że śmieję się z Ciebie z całych sił... Jesteś taki słaby...
- Wiem...


...to boli... ...to boli... ...to boli... ...to boli... ...to boli... ...to boli... ...to boli...


Ale przetrwam... Choćby było nie wiem jak źle... Choćby się paliło, waliło i zgniatało wszystko na czym mi zależy... Mam nadzieję... Wierzę że będzie dobrze... Wchodzę do tego budynku. Wiem, że się poparzę – to nieuniknione – ale przynajmniej coś uda mi się uratować... Mam nadzieję że właśnie to, co najważniejsze...

Nie chcę końca...


Pragnę, aby to był dopiero początek, który mimo małego potknięcia będzie tworzył przepiękną historię...


Zrobię wszystko... Bogowie... Zrobię wszystko... Dajcie znak... Wiecie co robić...




Wasz Wilczy Książe Shakaroo



PS: Pomóżcie, albo zrobię coś wbrew Wam. To da Wam do myślenia. Miłych wieków Bogowie...
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Przepraszam

sobota, 19.kwietnia.2008, 00:49
Miałem pisać, lecz nie pisze... nie mam kiedy, nie mam czasu...
Moje życie nabiera duzego tępa i czasami ledwo wyrabiam się na zakrętach...
Co się ze mną dzieje? Smutek? Znowu? Czemu?
Nie wiem... nic nie wiem, a raczej wiem niewiele... Wiem, że mam kilku przyjaciół na których moge liczyć nawet wówczas, kiedy nie będziemy się odzywać do siebie przez ponad rok czy dwa... To mi wystarczy... Ta świadomość jest cienką liną bezpieczeństwa, która choć cienka, zawsze przytrzymuje...
Okaże się, jak długo...

Pozdrawiam...

PS: Poniżej fajna gierka... zagraj ;]

Play!

Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Potrzebuje tej tabelki xD

niedziela, 17.lutego.2008, 13:30
http://www.pages.drexel.edu/~tds35/simulator/
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Hip hip HURRRRA! Nadchodzi Feryja! xD

czwartek, 7.lutego.2008, 21:12

Ferie tuż tuż... już tylko niecała doba, kilka godzin i wolne na najbliższe 2 tygodnie xD
Bogowie! Co za radość! Mi co raz to lepiej w szkole idzie, Teo co raz to bardziej uśmiechnięta, co raz to więcej nowych pomysłów na przedstawienia (czyt. Matusiakowa zobaczyła jak mi, Bhaalowi i Natanowi odwala przy piosenkach George’a Brassens’a w wykonaniu Zespołu Reprezentacyjnego i stwierdziła, że przeniesiemy te tańcowania na scenę) oraz „Tango” xD

Sama radość
Przyznać musze
Bo to cieszy moją dusze!
To na prawo
To na lewo
To do góry rośnie drzewo!
Nie przewidzisz
Nie zrozumiesz
Jaką radość wzbudzić umiesz!
Taki teatr
I zabawa
To radosna życia sprawa!

No... jest prawie dobrze... ale tylko prawie. Czemu? Ojciec chce się ze mną kłócić o byle co, mam wrażenie... Przed chwilą zrobił mi burdę o to, że na moim biurku stoi mała, zapalona świeczuszka... Poczym - w celu jej zgaszenia – podniósł ją szybko i dmuchną tak, że wylał wosk na dywan... Bogowie! Nie ma co komentować... Do prawdy, życie w domu wariatów. No i niby co? Od tej świeczuszki cały blok spłonie, mieszkanie czy mój pokój? Nawet do lekkiego zwęglenia biurka mam wątpliwości. No, ale nic!

I tak mi humoru nie popsuje! HA! Jutro wyprowadzam się na działkę – na razie na weekend, a co później – się zobaczy ;] Zapowiada się sympathisch weekend! XD
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:


...:::Ja:::...

Dodaj mnie do ulubionych

O mnie

GG: 6207820
e-mail: mlodyxszakal@o2.pl
Skype: young_shakal


...:::Księga Gości:::...
Moja Księga Gości
Wpisz się lub obejrzyj!

...:::Przyjaciele:::...


black-riverpryzmat-szczesciabadz-a-kleknenieprasowane-dzinsynext-generationzywiolek

B-RPG
O PIERWSZYM, który stał się OSTATNIM
Candidate for Goddess
Like Animals...
Mój blog RPG o druidach, demonach itp.

Blogi
Anielka
Angaste Everhate
Shii
Mroczny Mistrz
Paulinki i Agi
Sandry, Karoliny i Patrycji
Dziecko Gwiazd
Yumi-Chan
Ani
Weroniki
Turquoise
Magda J.
Femme Fatale

Polecam
PsychoTest
Avatary, Szablony i Banery
Gify na zamówienie!
Zanim zagadasz na gg
Stop znieksztaucaniu!




...:::Reklama:::...
andegrand.pl Super blogi



...:::Licznik:::...
Jesteś gosciem na moim blogu. Zapraszam ponownie. x3



...:::Archiwum:::...



Archiwum:

2005
sierpien (2)
wrzesień (11)
październik (6)
listopad (8)
grudzień (5)

2006
styczeń (16)
luty (12)
marzec (9)
kwiecień (6)
maj (7)
czerwiec (5)
lipiec (2)
wrzesień (6)
październik (7)
listopad (8)
grudzień (1)

2007
styczeń (5)
luty (4)
marzec (11)
kwiecień (4)
maj (2)
czerwiec (3)
lipiec (1)
wrzesień (4)
październik (4)
listopad (1)
grudzień (2)

2008
styczeń (1)
luty (2)
kwiecień (1)
czerwiec (6)

2009
styczeń (2)
lipiec (4)





...:::Inne:::...

...:::Wiersz:::...

A miało być tak pięknie
A miało być tak pięknie.
Jak w niebie miało być.
Pławić się w luksusie.
Złote wina pić...

Szukałem radości tam, gdzie nie było Jej...
Szukałem przygody tam, gdzie słyszałem krzyk...
Szukałem przyjaźni tam, gdzie był tylko sen...
Szukałem miłości tak, jak dotąd nie szukał nikt...

Miało być jak w raju nam.
Miało być bez krwawych plam.
Miał to być taki życia szkic.
Miało być, a nie zostało nic...

Szukałem wiary tam, gdzie pełno było dusz...
Szukałem zguby tak, by nie cierpieć już...
Szukałem kłamstwa w każdym z Twych słów...
Szukałem... lecz przestałem znów...

Mieliśmy wspólnie dzielić śmiech.
Mieliśmy w kąt odrzucić lęk.
Mieliśmy mieć poparcie w sobie.
A nie widać tego w Tobie...

Co za żal w mej duszy gra?
Na policzku zaschła łza...
Czemu ja?.. Czemu ja...


Błądzę
Szeroka droga, wysokie drzewa.
Ja krok za krokiem idę do nieba.
Wsłuchany w serce marzę nieskończenie.
Nie wychodzę z domu. Nie to, że się lenię,
Ale sam nie wiem co począć ze sobą.
Co począć z życia zbyt zawiłą drogą.
Z umysłem błądzącym pośród chmur na niebie.
Nie widzę siebie bo nie widzę Ciebie...

Bogowie
Słońce –
Bóg płomieni czerwonych
Gorejący niczym miłość w sercu
Iskra dwojga zakochanych
Paląca się mocniej na ślubnym kobiercu

Księżyc –
Bóg światła jasnego
Oświetla drogę błądzącym
Nie zbudzi ze snu śpiącego
A doradzi słuchającym

Drzewo –
Bóg wiekami wyznawany
Który znakiem wytrwałości
Bo choć w bezruch jest ubrany
Nie odbierzesz mu mądrości

Skała –
Bóg budulcem także zwany
Bo bez niego nic nie trwałe
Oprócz związku tak mocnego
Że rozłupie samą skałę

Wiatr –
Bóg szybkości niezawodny
Nie przewidzisz jego planów
Bo choć w życiu jest pogodny
Może zrzucić do kanałów

Człowiek –
I on bogiem został także
Głupich czynów, nierozsądku
Zdrady, kłamstwa – no a jakże!
Aż przekręca się w żołądku...

Carpe
Chce iść
Chce zostać
Chce być
Chce żyć
Chce śnić
Chce marzyć
Zrozumieć prawdę
Okrutnego świata
Carpe Diem...

Czy to tak wiele
Chciał bym uciec w otchłań mroku
Chciał bym więcej nie stać z boku
Kiedy mi się krzywda dzieje
Kiedy ktoś się ze mnie śmieje

Chciał bym być wychwalany
Chciał bym być obeznany
W wszystkich kunsztach tego świata
Chciał bym Boga mieć za brata

Chciał bym wzbić się ponad chmury
No i zobaczyć czarne dziury
Te gwizdy maleńkie niczym kropelka
Te słońca parzące jakby iskierka

Pokonać prawa fizyki wszelkie
Poznawać cuda małe i wielkie
Poskromić moce żywiołów złowrogich
Ślepcom dać oczy, beznogim nogi

I najbliższych otoczyć opieką
Nie do przekroczenia niczym rwącą rzeką
Nie do przełamania niczym wola boska
Aby ich życie wypełniła beztroska.

Gwiazdy
Gwiazdy - maleńkie błyskotki bogów
Cuda, których nigdy tajemnic nie zgłębisz
Choć one nas życiem i światłem obdarzają
Piękno swoje ukazując nawet niegodnym...

Pośród tych świecących kropeczek
Wędruje mniejsza, zostawiając smugę
To kometa - gwiazda wędrowna
Pilnująca pracy swych pobratymców...

A gdy spojrzysz w nocny nieboskłon
Zobaczysz piękno nigdy nie opisane
Gdyż tylko one same
Mają do tego prawo...

I choć piękno to tak ludzi przyciąga
Nigdy nie pozwolą zbliżyć się zbytnio
I tych, którzy zapragnęli więcej
Spopielają bez zawahania...

Kobieta
Kobieta piękną jest -
Niczym anioł leżący w trawie
pokrytej pachnącą, poranną rosą.
Nie zważający na wzroki przechodniów...

Kobieta skromną jest -
Niczym cień na ścianę padający
wykonujący niemy taniec w ogniu świec.
Żadnym szmerem nie zakłócający ciszy...

Kobieta mądrą jest -
Niczym wiekowy mędrzec na górze
Co siedzi i czeka na nowe pytania
Gdyż o świecie wie już wszystko...

Kobieta zmienną jest -
Jak pogoda nad naszymi głowami
Raz - skromna i mądra.
Kiedy indziej - zupełnie na odwrót.

Ach te kobiety...

Kocham
Kocham tańczyć, kocham śpiewać.
Kocham skakać, kocham biegać.
Kocham marzyć, śnić to wszystko,
że wciąż obok jesteś, blisko.
Kocham słowem miłość wyznać.
Kocham zasnąć, kocham przyznać.
Kocham kochać, być przy Tobie.
Ty wciąż jesteś w mojej głowie.
Kocham snuć się, kocham patrzeć.
Kocham oddać, kocham zatrzeć
ślady dawnych waśni świata.
Kochać wciąż na nowo lata.
Kocham mocno jak nikt nigdy.
Kocham szczerze i przenigdy
nie opuszczę Cię w potrzebie.
Ja po prostu kocham Ciebie.

Kwiaty
Miłość - uczucie ulotne jak zapach kwiatów
Rozkwitających pośród łąk zielonych.
W ogrodzie serca z miłością zasianych.
Uczucie, jakim się najbliższych darzy.

Na maleńkim kobiercu białych lilii
Dwie dusze łączącej więzi szukają.
Zrozumienia i zaufania pragną
W tej jednej zapomnienia chwili.

Na rozstaju dróg mała duszyczka stoi.
Ruszyć z miejsca tak bardzo się boi.
Skrzywdzona w przeszłości, osamotniona...

Druga duszyczka naprzeciw niej zmierza.
Szczerość jej twarzy do zwierzeń zachęca.
Zapowiedź początku wielkiej przyjaźni niesie...

Mroczna Mgła
Zamykam oczy - gubię sens życia.
Dopada mnie ta mroczna mgła.
Co dalej robić? Jaki sens bycia?
Nie wie nikt. Nie wiem też ja...

Mglista postać staje przede mną.
Czuły głos coś do ucha szepce.
Za plecami walczy wciąż z Tobą.
Nie reaguję. Dlatego, że nie chcę...

Na podłodze pojawia się krwi smuga.
Czyje to myśli? Czyje to słowa?
Mglista postać pada jak długa.
Znowu zapada cisza złowroga...

Po chwili podchodzisz i zapytujesz.
O zbyt wiele rzeczy jednocześnie.
Wiem, że tej walki wnet pożałujesz.
Bo mglistą postać znów tu przyniesie.

Otwieram oczy, spoglądam na Ciebie.
Skończyłaś mówić, patrzysz pytająco.
"Nic" - szepnąłem jako wiatr na niebie
Bo w głowie od myśli wciąż tak gorąco.

Pieśń do Boga
Znów kolejny dzień
Już przytłacza mnie.
Już poszedłem w dal.
Już nie cofnę się.
Ta przepiękna noc
Mą ostatnią jest.
Tak usilnie błagam cię.

Ref: Panie Boże pomóż mi.
Podaj rękę, otwórz drzwi.
Panie Boże pomóż mi.
Błagam Cię.
Panie Boże pomóż mi.
Podaj rękę, otwórz drzwi.
Tonę w morzu własnych łez.
Wylanych łez.

Jeśli dasz mi tę moc
W kąt odrzucę lęk.
Pójdę szukać Ciebie.
Nie przestraszę się.
Jeszcze tylko chwila,
Co najwyżej dwie.
I wreszcie zobaczę Cię.

Ref: Panie Boże pomóż mi...

Żal tak duszę ściska,
Że aż braknie tchu.
Czuję – bardzo blisko
Jest już koniec mój.
Już odpływam w dal.
To już inny świat.
A ja ciągle proszę Cię.

Ref: Panie Boże pomóż mi...

Proszę o wsparcie
Proszę o wsparcie Was, siły anielskie
Co dusze ludzkie od zguby ratują
Pozwólcie żyć dalej, ukoicie mój ból
Pomóżcie i tym, co Was potrzebują

Proszę o wsparcie i Ciebie, siło nieczysta
Abyś dała mi moc przezwyciężania przeszkód
Wytrwania w tym co nad wszystko stawiam
I dała mi wiarę nie do przełamania

Proszę o wparcie Ciebie, Boże coś do ludzi
Tak wielką zawczasu zapłoną miłością
Dopomóż wytrwać, bym nie poległ samotny
Pośród hord przyjaciół przepełniony złością

Proszę o wsparcie Szatana sławnego
Co Go od czasu do czasu widuję
Aby już nigdy więcej nie patrzył
Kogo zawzięcie w swym sercu maluję

Proszę o wsparcie też Tego
W swej postaci jedynego
Nigdy niepokonanego
I do szpiku kości złego

Zostaw mnie i daj mi żyć...

Prośba
Bo tak już jest
Gdy słowa utkną w gardle
Gdy człowiek zaniesie się płaczem
Gdy muzyka przestaje grać...

To właśnie wtedy otwierasz oczy
Zaczynasz doceniać, co dawał Ci świat
Zaczynasz wsłuchiwać się w głos serca
I tańczyć tak, jak każe wiatr...

Żałujesz, że to minęło
Że przepadły dni, kiedy grzał blask
Kiedy byliśmy tak bliscy sobie
Zbyt późno odwróciłaś się...

Cień za moim ramieniem
Wciąż szuka oparcia: to w ścianie
To w leżącym na drodze kamieniu
To wsłuchuje się w szum drzew...

Ty znowu zbłądziłaś gdzieś
Gdzie nie ma nikogo - zostawiłaś świat
Porzuciłaś wszystko, aby nie mieć nic
Jak był w tym wszystkim sens?..

Miejsca, gdzie kiedyś schodziły się
Nasze drogi - miejsca tych spotkań
Które tak głęboko zapadły w pamięć
Które nadal nie chcą nas opuścić...

Nic nie poradzimy na to, że było
Że się zaczęło i Nasze drogi rozeszły się
Ale możemy wrócić do tego
I dalej żyć, wciąż mając Siebie...

Nie wiem teraz, czy to śmiech
Czy łzy pojawiają się na Twej twarzy
Bo kiedy tylko spojrzę na Ciebie
Odwracasz wzrok w inną stronę...

Czasem czuję, jakby to wszystko przepadło
Jakby minęło, i nigdy nie miało powrócić
Lecz wiem, że nawet ta odległość między Nami
Nie zniszczy możliwości powrotu do tego, co było...

Nie oddzieli Nas od Siebie żadna istota
Do póki tli się w Nas ta sama Miłości iskra
Nie oddali Nas od Siebie nawet słowo żadne
Bo czym dalej odejdziemy, tym bliżej Siebie jesteśmy...

Wiem, że miało to wszystko wyglądać inaczej
Lecz oboje popełniliśmy błędy w przeszłości
I mimo, że nie umiemy cofnąć już czasu
Możemy na nowo zacząć przeszłość...

Śmierć
Widziałem Śmierć...
I chłód...
Było ciemno...
Tylko jaśniejąca pośrodku sylwetka...
To był Śmierć...
Nikt inny...
Obok zjawił się Bóg...
Po chwili także Szatan...
Nie było zbyt wielu słów...
Tylko pytanie...
Wszystkich trzech naraz:
Co narobiłeś?...
I poczucie winy...
Tak szybko rodzące się w sercu...
Poczucie bezsilności...
Pustki...
Oczy zaszły mgłą...
Słone krople spłynęły po policzku...
Zabrzmiał tylko cicho wyraz...
Który miał mnie usprawiedliwić....
Przepraszam...
I pomogli...
Wszyscy trzej - zgodnie...
Jednocześnie wznieśli ręce...
Nie zdążyłem podziękować...
Tylko chłód...
Znowu ciemność...
Znowu świat...
Otworzyłem oczy...
I nie zdziwiłem się...
Widząc deski trumny zakopanej w ziemi...
Mojej trumny...
Nikt nie pomógł...
Zagrzebany żywcem...
Czekałem na śmierć...

Śmierć w pokoju
Noc zapadła za oknem.
Myśli powracają.
Snami przemawiają.
Cichaczem przemykają
Pod zniszczonym obrazem....

Cisza okrąża pokój.
Ile czasu minęło?
Ile słów spłynęło?
Ile warte to wszystko?
Dać sobie spokój?...

Rozglądam się wokół.
Słyszę głuche pukanie
Po chwili drzwi uchylanie
Niegłośne ich zamykanie.
Słyszę szept mroku...

Śmierć stoi tak blisko.
Zadaje kolejne pytanie.
Czy odpowiem na nie?
Denerwuje stukanie
Kości. To wszystko...

Nagle postać wyszła.
Zabrała swą kosę
Mruknęła pod nosem
Szarpnęła za drzwi.
To nic...

To nic...

Więzi
Przyjaźni nić co łączy Nas
W ten najtrudniejszy życia czas

Magia wiary, zakochania
Wszystkim od zarania znana

Łańcuchy dłoni, zaufania pieśń
Razem więcej możemy znieść

Bo mamy to, czego brak innym
Przyjaźni więzy dane nielicznym...


Ludzie
Idąc przez łąki i pola bezkresne,
Przeżywając męczarnie diabelsko bolesne,
Żywiąc marną nadzieję na lepsze jutro,
Znikając wśród drzew, gdzie wilki wyją,
Siedzę na śniegu otulony w to futro,
I myślę wciąż nad tym, jak ludzie żyją.

Czy się opłaca budować te bloki?
Czy są potrzebne te wielkie markety?
Czy nie lepiej oglądać obłoki,
Szukając w sobie tej duszy poety?

Czy nie przesadzamy z tą cywilizacją,
Wychowani według czyjegoś uznania?
Czy całe życie trzeba przeżyć z gracją,
Jak uważano od dziejów zarania?

A gdyby tak życie całe odmienić?
Czy nie warto choćby spróbować?
A gdyby przeżyć je pośród zieleni?
Może by się dało Nas uratować!

Spróbujmy żyć tak, jak kazała Ziemia.
Przecież to wszystko od nas zależy.
Czy odrzucimy niezwykłość kamienia
Czy technologia nas przezwycięży.

Głowa do góry
Głowa do góry!
Nie zahacz o chmury!
I nie patrz pod nogi,
Bo spadną Ci rogi!
Stawaj na głowie!
Niech każdy się dowie,
Że dobry humor masz
I strasznie zarażasz!
Tańcz póki masz siły!
Bądź dla każdego miły!
Nie wzywaj boga do siebie,
Bo wzywasz go tylko w potrzebie!
Niech w duszy wolność zawita,
Bo zima płatkami rozkwita!


Już czas
Czas ruszyć do boju.
Otrzeć łzy zazdrości.
Zebrać się w garść.
Zmierzać ku radości.
Nie czuć nienawiści,
Lecz nutę miłości.

Przebaczaj
Zapomnij krzywdy
Przebaczaj
Zapomnij błędy
Przebaczaj
Bądź miłosierny
Przebaczaj
W przyjaźni pokładaj nadzieję...


I znowu
Nie jestem pewien kim jestem...
Nie jestem pewien czym jestem...
Nie jestem pewien jak żyć...
Nie jestem pewien jak umrzeć...
Nie jestem pewien czego chcę...
Nie jestem pewien do czego dążę...
Nie jestem pewien swojej przyszłości...
Nie jestem pewien swych uczuć...
Nie jestem pewien swych zachowań...
Nie jestem pewien jaki jestem...
Nie jestem pewien swojej egzystencji...
Nie jestem pewien przyszłości...
Nie jestem pewien jak powinno wyglądać moje życie...
Nie jestem pewien czemu się tym zadręczam...
Nie jestem pewien niczego...

Poza tym, że mam przyjaciół...
Poza tym, że mam cel w życiu...
Poza tym, że nie jestem złym człowiekiem...
Poza tym, że kocham cały świat – jednych bardziej, drugich mniej, ale mimo to wszystkich...
Poza tym, że nie istnieje coś takiego jak los – jest tylko przeznaczenie...
Poza tym, że nie poddam się już nigdy więcej na drodze życia...
Poza tym, co wiem...

Poznałem ból...
Poznałem błogość...
Poznałem smutek...
Poznałem euforię...
Poznałem nienawiść...
Poznałem miłość...
Poznałem wrogość...
Poznałem przyjaźń...
Poznałem siebie...

Lękam się przyszłości...
Lękam się przeszłości...
Lękam się myśli...
Lękam się słów...
Lękam się o najbliższych...
Lękam się o przyjaciół...
Lękam się o znajomych...
Lękam się o osoby, z którymi zamieniłem choćby słowo...
Lękam się o Was...

Nie lękam się walki...
Nie lękam się wrogów...
Nie lękam się gniewu bożego...
Nie lękam się nienazwanego...
Nie lękam się okazywać tego, co czuję...
Nie lękam się tańczyć idąc ulicą...
Nie lękam się śpiewać przechodząc przez jezdnię...
Nie lękam się zaczepić przechodnia i zapytać go o sens życia...

Nie martwię się o siebie...
Nie martwię się o swoje rany...
Nie martwię się o swoje życie...

Oddał bym za Was swoje życie...
Oddał bym za Was swoją dusze...
Oddał bym za Was siebie...

Bez zastanowienia...
Bez wahania...
Bez łez...
Bez słów...

Z uśmiechem...
Szczęśliwy, że mogłem pomóc...
Bo to dzięki Wam jestem taki, a nie inny...
Dziękuję Wam kochani...
Dziękuję...


Sto lat Elu!
I nadszedł ten przepiękny dzień
Tak długo wyczekiwany
Czas radosny okrzyk wznieść
I ruszać szybko w tany

Czas zabawy, czas radości
Żadnej drwiny ani złości
Niechaj dobry czas zagości
Niechaj śpiewa o miłości

Niech się dobrze w życiu wiedzie
Niech szaleją z Tobą światy
Niech Ci szczęście sprzyja wszędzie
Już wokoło są wiwaty

Choć kolejny roczek stukną
I radości nie zna granic
Stary zegar "STO LAT" mrukną.
Nie oddawaj tego za nic

- Wszystkiego Naj Kochana Elu!
Wykrzyknąłem pod Twym oknem
- Ah! Dziękuję przyjacielu!
Nie słyszałem, lecz przemokłem... xD


Niechaj
Niechaj uśmiech na twarzach zagości.
Niechaj łzy znikają w samotności.
Niechaj radość nas przebije.
Niechaj złość nas nie zabije.
Niechaj czysta wiara lśni.
Choć zliczone są me dni...


„My"
Kolejna rola, kolejna próba, kolejny dzień...
Kolejna zdrada, kolejna rozpacz, kolejny gniew...
Kolejne zdanie, kolejne myśli, kolejne łzy...
Czemu nadal nie ma dla mnie słowa „My”?


Pijacka swawola
Na twarzy jego uśmiech szeroki
Bierze się pod boki i śmieje jak licho
Tylko, że licho śmieje się cicho
A co tam!

W tańcu pijany zatacza się
Między stołami brnie do lady
Jest już całkiem blady
A co tam!

Sięga po kufel piwa i woła
Kto zgoła się mu stawić zechce
Lecz nikt nie chce
A co tam!

Z krzesła się zrywa niewielki
Kufelki potrącił i rozlał po stole
-Ja Ci przy****dole!
A co tam!

Kolos pijany popatrzył na niego
Maluśkiego i po chwili
W kącie kwili jakby świnia
A co tam!

Karzeł usiadł z powrotem
I młotem wskazał barmana
-Do rana tutaj zabawię!
A co tam!


Agata
Zakwitłaś w mym sercu miłości płomieniem
Nim pojąć zdążyłem, co się narodziło
Pragnę na zawsze zlać się z Twym cieniem
I błagam niebiosa, by to się nie zmieniło
Już nigdy...

Wtulony w Twe ramiona zamykam się na świat
Gdyż więcej mi wtedy do szczęścia nie trzeba
Nie mogę jednak wstrzymać mijających lat
A czas chce mi zabrać dłonie mego nieba
Nie poddam się...

Choć odległość dzieli Nas
Choć się nie zatrzymał czas
Nie opuszczę Cię, Kochana
Czuwać będę aż do rana
Wierzyć ślepo i zawzięcie
W Nasze wspólne, wielkie szczęście!


...:::Muzyka:::...

"Kocham"
Kaczy Feat Mezo

Dawne piosenki z bloga

Ville Valo & Natalia Avelon - Summer Wine
Play!

Szymon Wydra i Carpe Diem - Bezczas
Play!

Placebo - Song To Say Goodbye
Play!

System of a Down - Lonley Day
Play!

The Rasmus - First Day Of My Life
Play!

Swithchfoot - Only Hope
Play!

HappySad - To Koniec
Play!

R. Kelly - I Believe I Can Fly
Play!

Ja Wam Pokaże - Soundtrack - Mówią
Play!

Budka Suflera - Ratujmy co sie da
Play!

Nickleback - If Everyone Cared
Play!

Sting - Ne Me Quitte Pas
Play!

Kill Bill - Theme Song
Play!

Pudelsi - Nigdy Więcej
Play!

Ringside - Tired of Being Sorry
Play!

INNE:

Kaczmarski - Nasza Klasa
Play!

Kaczmarski - Kara Barabasza
Play!

Kaczmarski - Mury
Play!

Kaczmarski - Zbroja
Play!

GeorgyLast - Shakal's Gorillaz Remix
Play!

James Blunt - You are so beatyfull
Play!

Nowator - Przez chwilę
Play!

Kaczy Feat Mezo - Kocham
Play!

Jeden Osiem L - Tytuł Nie Jest Ważny
Play!

Verba feat Rezerwat - Zaopiekuj Się Mną
Play!

Zbieraj fasole i kupuj za nie super rzeczy!